Easy Rider z DDR

img20200425_20103483

Nie da się ukryć, że film Easy Rider swego czasu namieszał ludziom w głowach. W pewnej chwili większość motocyklistów chciała rzucić wszystko, wsiąść na choppera i ruszyć przed siebie. Tylko jeźdźcy i ich maszyny. Oraz bezkresne przestrzenie, najlepiej Stanów Zjednoczonych. Dla części z nich pewnie było to wówczas osiągalne.

Co jednak, gdy los rozdał gorsze karty i przyszło Ci żyć po niewłaściwej stronie „Żelaznej Kurtyny”? W naszej części świata film „Easy Rider” przez długi czas znany był bardziej z opowieści niż z widzenia. Cenzura nie dopuszczała do emisji „szkodliwego moralnie filmu ze zgniłego zachodu”,  co paradoksalnie tylko działało na jego korzyść. Co poniektórzy i tak go oglądali, relacjonując potem w garażach i na zlotach co ciekawsze fragmenty. Pracowała wyobraźnia, upiększając i koloryzując fabułę. Można zadać sobie pytanie, czy ktokolwiek zrozumiał ten film do końca, ewentualnie czy odkrył, że ma on także drugie dno, które zmienia jego wydźwięk… Ale to już inna sprawa.

W każdym razie i na wschodzie nie brakowało kandydatów na „izirajderów”. Tyle tylko, że mieli oni zdecydowanie bardziej pod górkę. Ale radzili sobie, jak mogli.

Efekty zaś tego „radzenia sobie” zostały odkryte kilka lat temu w jednej ze stodół na obszarze byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

DSC_5167

DSC_5168

DSC_5170

DSC_5171

Podstawę enerdowskiego czopera stanowiła Jawa „Kývačka” z połowy lat sześćdziesiątych, uzupełniona częściami z późnej Jawy 634, MZ oraz dużą ilością elementów niewiadomego pochodzenia. Prawdopodobnie motocykl został zmodyfikowany także później, już po upadku „Żelaznej Kurtyny”, zgodnie z zasadą mówiącą że:” bikers work ist never done”.

DSC_5172

DSC_5173

DSC_5174

Pojazd w chwili obecnej przechodzi renowację w zaprzyjaźnionym warsztacie, przy czym jego charakter wywodzący się z czasów „gospodarki centralnie planowanych niedoborów” ma zostać zachowany. Bez kolejnej „odbudowy na oryginał”.

Czasem zastanawiam się, co ten motocykl musiał przejść i widzieć. Zapewne utarczki z socjalistycznymi urzędnikami, Volkspolizei, dawne zloty, które pamiętam jak przez mgłę, pełne podobnych wynalazków…

Być może ówczesny jego właściciel pokonywał „granicę przyjaźni” pomiędzy państwami socjalistycznymi. Przyjaźń ową umacniały zasieki oraz armia mundurowych, z których każdy czuł się bogiem… Może nawet próbował wyjechać nią na zachód, przez granicę pełną pól minowych i najeżoną wojskiem, jakby zaraz miała wybuchnąć na niej trzecia wojna światowa…

Zapewne życiorys tego motocykla mógłby spokojnie posłużyć jako gotowy scenariusz do filmu; kto wie, czy nie ciekawszego niż tytułowy „Easy Rider”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s