Month: Maj 2019

Veterama 2018 # 2

DSC_2766

A teraz coś z zupełnie innej beczki, czyli zapowiadana wcześniej druga część fotorelacji z Veteramy 2018. Imprezy, na której o mały włos nie zakupiłem motocykla, ale nie uprzedzajmy faktów.

Na początek cycki. Cycek. Cylinder znaczy się. To tak w nawiązaniu do części pierwszej relacji.

DSC_2677

Znowu goły… cylinder.

DSC_2678

Prawdopodobnie antyczny Motosacoche (Motosacoche Acacias Genève), czyli w skrócie MAG. Szwajcarska myśl techniczna. Wygląda na model 304 Tourisme z końcówki lat 20-tych. Ale mogę się mylić.

DSC_2679

Kolejna ciekawostka. Jeden z pionierów motocyklizmu, francuski Automoto, prawdopodobnie model A9. Firma rozpoczęła produkcję motocykli już w 1899 roku, wcześniej zajmując się produkcją rowerów. Początkowo wytwarzała własne silniki, w latach późniejszych korzystała chętnie z gotowych produktów takich firm jak: Zurcher, Chaise, JAP i Villiers.

DSC_2684

Rupieci ciąg dalszy.

DSC_2686

DSC_2687

DSC_2690

DSC_2697

DSC_2691

Wspaniały René Gillet, model „G” z około 1939 roku. Dolnozaworowy V-Twin, 750 ccm.

DSC_2694

Więcej rupieci.

DSC_2701

Ależ wspaniała ta lampa! Mocno niekompletna Husqvarna 200 Twin z około 1930 roku.

DSC_2704

NSU Consul 500 z wczesnych lat pięćdziesiątych. Wbrew pozorom jest to jest to singiel a nie twin.

DSC_2705

BSA Sloper 500 ohv, wczesne lata 30-te XX wieku.

DSC_2707

Gilera Saturno Sport 500, wczesne lata pięćdziesiąte. Piękny motocykl z piękną nazwą.

DSC_2710

New Imperial 492 ccm, połowa lat 30-tych XX wieku.

DSC_2716

A tu mamy coś niesamowitego. O mały włos właśnie tego rzęcha nie kupiłem. Wspaniały, prymitywny chopper z lat 90-tych ubiegłego wieku. Przypomniały mi się stare czasy capa na Junaku. Tamtego padła nie szło ogarnąć, tego zapewne też nie, tylko z innych powodów. Żaden diagnosta by temu nie przepuścił. Motocykl pochodzi z Francji a tam przeglądów technicznych dla motocykli nie ma i nikogo nie interesuje, jak i z czego są zrobione. Tam sobie mogło to nawet jeździć legalnie. Ot, taka ciekawostka.

DSC_2717

Włoski Harley – Davidson. Albo amerykańska Alenia. Albo wszystko na raz, czyli Alenia Aermacchi Harley – Davidson Sprint z przełomu lat 60/70. Jak zwał, tak zwał. W każdym razie twarzowo mu w różowym.

DSC_2724

Graty, graty, graty.

DSC_2727

DSC_2729

Nagle! Ten gość ma zawsze swoje specjalne stoisko i takie wspaniałe rupiecie, że nie wiadomo na co się patrzeć. Zaczynamy.

Indian Four. Tak w zasadzie to Ace Motor Cororation, wykupiony przez Indiana.

DSC_2730

Zündapp KS 500 z lat 1936-38.

DSC_2731

Wanderer! Wygląda jak model 616 z lat 20-tych, jednak parę szczegółów mi się tu nie zgadza.

DSC_2735

Opel 500T. Lata 30-te XX wieku. Ciekawostką jest, że rama motocykla jest aluminiowa. Pewnie nie rdzewiał jak późniejsze auta tej marki.

DSC_2738

Znów Excelsior. Tym razem model „X”. Podejrzewam że wyprodukowany przed 1920 rokiem.

DSC_2740

Znów Enesiak.

DSC_2742

Douglas 2 ¾ HP, 350 ccm. Około 1916.

DSC_2743

Indian Twin B-17 z lat 1916-18. Ponoć unikat. Jak wszystko u tego gościa.

DSC_2745

Angielszczyzna.

DSC_2746

Ariel Square Four.

DSC_2747

Amerykańszczyzna.

DSC_2748

Emblem. Nazwa, która zapewne nic nikomu nie mówi. Pełna nazwa firmy brzmiała Emblem Mfg. Co., Angola, Erie County (New York). Powstała w 1907 roku z inicjatywy Williama C. Schacka oraz Williama Heila i produkowała motocykle do… No właśnie, nie wiadomo do kiedy. Według jednych historyków produkcja trwała to 1917, według innych do 1921 lub nawet 1922 roku.  Na zdjęciu zaś model widzimy wprowadzony w 1917 roku na rynki europejskie model 532cc „Little Giant” V-twin.

DSC_2749

Kolejna BSA Sloper 500 ohv, tylko w lepszym stanie. Nic nadzwyczajnego, proszę scrollowac dalej.

DSC_2750

Royal Enfield Meteor z lat 1952-62.

DSC_2751

Kolejna Gilera Saturno Sport 500. Nudy.

DSC_2753

OEC czyli Osborn Engineering Company. Firma założona została przez Johna Osborna (a to ci niespodzianka) w 1901 roku, działalność zakończyła w 1954. Na zdjęciu OEC 750 V-Twin z połowy lat 30-tych XX wieku.

DSC_2762

Kolejny NSU.

DSC_2763

Husqvarna. 50 TV?

DSC_2764

Gutek.

DSC_2765

Wiadomo.

DSC_2767

Kawasaki W1 (1965-75), pierwowzór W650 i W800, dla którego pierwowzorem była z kolei BSA A7.

DSC_2770

I to by było tyle na dziś.

Dobranoc!

Veterama 2018 # 1

DSC_2561

Po kilku latach przerwy udało mi się znowu odwiedzić największą rupieciarnię Europy. Ludzie szukają tu motocykli, części, gadżetów i wrażeń. Ja w sumie wszystkiego po trochu, jednak ze szczególnym naciskiem na wrażenia.

Bo Veterama to nie tylko kiermasz. To także swego rodzaju efemeryczne muzeum motoryzacji i wszystkiego co z nią związane. Co roku w innej konfiguracji. Okno na przeszłość. Dopiero z naszej perspektywy widać, ile rozwiązań technicznych trzeba było przetestować, aby dojść do dzisiejszego poziomu rozwoju cywilizacyjnego. Poziomu, w którym nie trzeba się już zastanawiać, jak urządzenia funkcjonują. Wystarczy przekręcić kluczyk w stacyjce i/lub nacisnąć guzik. Urządzenie działa a użytkownik nie ma pojęcia dlaczego. Czy to dobrze, czy też źle – to już temat na osobne rozważania.

Dla mnie niesamowite jest to, że te twory ludzkiego geniuszu, od czasów „motoryzacyjnego antyku” aż do współczesności, można podziwiać w jednym miejscu. Rozwiązania, które są ciągle w użyciu oraz te, które jednak nie zdały egzaminu i nie dotrwały do naszych czasów, chociaż często zapowiadały się dobrze. Niesamowite historie, w których przypadek potrafił wywrócić świat do góry nogami.

W hali.

Horex. Jedna z bardziej zasłużonych, nieistniejących już marek motocykli. Swego czasu jego produkty były jednymi z najchętniej i najczęściej przerabianych motocykli w Niemczech Zachodnich.

DSC_2562

Po latach okazało się, że jego produkty mają także rolę kulturotwórczą, dzięki komiksom i filmom Rogera Feldmanna.

DSC_2561

Zwiedzania hali ciąg dalszy:

Simson. Nie spodziewaliście się go tutaj? Ja też nie.

DSC_2563

Tajemniczy Horex Resident 700 V. Pojemność jest nawet większa niż obiecuje producent, wynosi bowiem 725 ccm. Jest to prototyp z początku lat 60-tych, o którym ciężko znaleźć jakieś pewne informacje.

DSC_2565

Vincent!

DSC_2575

Zenith, Douglas!

DSC_2576

A tu „zwykły” Indian Pony Scout 600 z 1936 roku. No, może nie jest znów taki zwykły i to nie tylko przez swoje nietypowe, czarne malowanie. Według wystawiającego jest to jeden z trzech egzemplarzy tej wersji w Europie.

DSC_2579

Żabawki.

DSC_2584

Całkiem praktyczne. Zapewne szczególnie przydatne na rosyjskich grawiejkach.

DSC_2587

Hanomag. Ciekawostka, firma założona w 1835 roku i działająca do dziś w ramach koncernu Komatsu. Niemiecka firma wchodząca w skład japońskiego koncernu, którego właścicielami są Szwedzi. Witamy we współczesnym świecie.

DSC_2594

A na placu:

DSC_2600

DSC_2605

Piękne. Ciekaw jestem, co to było.

DSC_2608

DKW. Tego zabraknąć nie mogło.

DSC_2611

Sprzedany.

DSC_2618

Jeden z przedstawicieli „wielkich dwusuwów”. Pojazd z epoki, gdy liczyła się moc i osiągi. Suzuki GT 550 oferowany był od 1972 roku i z 543 ccm wyciskał całe 50 KM, co pozwalało mu katapultować się wraz z jeźdźcem do prędkości około 180 km/h. Emisją spalin ani zużyciem paliwa, z którym dwutakt obchodzi się dość rozrzutnie, nikt się wówczas specjalnie nie przejmował. Wszystko jednak wkrótce miał zmienić kryzys paliwowy i rosnąca świadomość ekologiczna społeczeństwa. Z tych powodów w niedługim czasie ta wspaniała i fascynująca linia dużych dwusuwów okazała się być ślepym zaułkiem w mechanicznej ewolucji i wymarła do szczętu.

DSC_2622

Ram Air System, czyli dwa kawałki blachy aluminiowej mające chronić głowice cylindrów przed przegrzaniem poprzez poprawienie przepływu powietrza. Nazwa wyszukana, system prosty aż do  bólu.

DSC_2623

Włoski Komar, wyszykowany aż do przesady.

DSC_2628

Sachs w puzzlach, do samodzielnego montażu.

DSC_2629

Pamiętam takie (i inne) patenty 🙂 Jak to mawiają: „coś, co wygląda na głupie ale jednak działa, nie jest głupie”.

DSC_2632

Dodatki okołomotocyklowe. Coś co w sumie bardzo lubię (fotografować).

DSC_2634

DSC_2635

DSC_2636

Goldas GL 1000 z 1977, używany ponoć tylko do 1982 roku, z oryginalnym przebiegiem 6000 km od pierwszego właściciela na dodatek. Wierzyć czy nie wierzyć?

DSC_2638

Tunningowany Messerschmitt Kabinenroller FMR Tg 500, czyli coś, co może wstrząsnąć światopoglądem.

DSC_2639

DSC_2640

Rupieciarni ciąg dalszy.

DSC_2641

DSC_2644

DSC_2647

Jeden z wymarłych gigantów. Dosłownie i w przenośni. Henderson model Z. Swego czasu były to ponoć najszybsze i najpotężniejsze motocykle świata. Ciekawostką jest fakt, że modele eksportowe sprzedawane były często pod nazwą „American-X”.

DSC_2651

Thor, czyli produkt firmy Aurora Automatic Machinery Company z Illinois. Kolejna marka która nie przetrwała próby czasu.

DSC_2652

Nie mogło zabraknąć także duńskiej myśli technicznej.

DSC_2655

” – Kochanie, nie widziałeś gdzieś mojego sitka?”

” – Nie, oczywiście że nie. Dlaczego pytasz?” 😉

DSC_2656

FN. Czyli belgijska myśl techniczna.

DSC_2658

Takim Harlejem mógłbym ostatecznie nawet jeździć. Nie wiem co ma symbolizować to zestawienie. „Umarł w butach”?

DSC_2662

Brytyjska stal od teutońskiego dealera.

DSC_2663

Rupiecie.

DSC_2664

Niekompletna Velocette KSS MK2 (?) z końca lat 40-tych XX wieku. Solidna, brytyjska robota.

DSC_2668

Podrdzewiały AJS

DSC_2671

Dwie FJ w zestawie.

DSC_2674

Ta BMW naprawdę mi się podoba.

DSC_2675

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce niebawem.

Motórzysta

DSC_4187

Co można robić w wiosenny weekend, którzy od rana przypomina raczej koniec jesieni? Niby człowiek jest tolerancyjny, jednak śnieg w maju to już kurde przesada.

Kilka dni tem, wracając z jakiegoś wypadu, trafiłem  na pchli targ. Zatrzymałem się, bo i tak miałem zrobić sobie przerwę na rozprostowanie nóg i postanowiłem przespacerować się wśród straganów. Pośród starych książek, bibelotów, karafek, wazonów i innych rupieci znalazłem zardzewiałą figurkę motocyklisty, którego dawno temu ktoś pospawał w garażu z kawałków drutu, blachy, podkładek, nakrętek i sprężyny.

DSC_4193

Dzieło to było wspaniałe. Tak nieporadne i prymitywne że aż piękne. Sprzedawca, zapytany o cenę, podał jakąś drobną kwotę, spojrzał na figurkę po czym sam ją jeszcze obniżył. Cóż było robić. Wyjąłem portfel, zapłaciłem, wrzuciłem rzeźbę do sakwy i pojechałem do domu.

DSC_4187

Dziś jest dobry dzień by zatroszczyć się o to dzieło. Dokładna kąpiel, druciana szczotka, papier ścierny a na koniec trochę farby i gotowe. Kilkadziesiąt minut pracy i figurka odzyskała dawny blask… No dobra, nie oszukujmy się. Czasów świetności nigdy nie miała.

DSC_4188

Ale jego odświeżenie było odprężające a efekt okazał się nawet całkiem zadowalający.

Od dziś zatem metalowy Motórzysta stoi sobie na honorowym miejscu w garażu, mając za zadanie wprawiać mnie w dobry nastrój zawsze, ilekroć tylko na niego spojrzę.

DSC_4191

I o to w tym wszystkim chodzi.

Duckomenta

DSC02946

Nie zwykłem dzielić sztuki na wysoką i niską, popularną i elitarną, masową i co tam jeszcze kulturoznawstwo może wymyślić. Jak wszyscy naukowcy zresztą, spece od kultury mają swoje problemy z definicjami. Prawdą jest natomiast, że kultura w tej czy innej formie ma duży wpływ na nasze życie. Niby truizm, jednak rzadko zdajemy sobie z tego naprawdę sprawę.

Jak zwał tak zwał. Duckomenta to wystawa dzieł sztuki funkcjonująca od 1986 roku. Nazwa pochodzi od zestawienia słów „kaczka”  (duck) i dokument. Cały eksperyment twórczy opiera się na żartobliwym przetworzeniu sztuki klasycznej (i nie tylko). Nie jest to parodia dział uznanych mistrzów, tylko raczej ich twórcze wykorzystanie, dzięki czemu zyskują one zupełnie nowy wyraz. Kolekcja liczy obecnie ponad pół tysiąca eksponatów. Tym razem około 150 z nich czasowo zostało wystawione w Muzeum Niemieckiej Prasy w Wadgassen. Takiej okazji przgapić nie można. Tak na marginesie: Muzeum oraz jego wystawa stała warte są osobnego wpisu.

DSC02943

Przejdźmy jednak do Duckomenta.

Na wstępie wita nas zmumifikowany kaczkonauta w kombinezonie Kaczej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej:

DSC_3012

DSC_3013

Dalej jest już tylko ciekawiej. Oraz weselej:

DSC_3017

DSC_3020

DSC_3021

DSC_3022

DSC_3026

DSC_3028

DSC_3034

DSC_3036

DSC_3039

DSC_3048

DSC_3054

DSC_3059

DSC_3056

DSC_3061

DSC_3062

DSC_3063

DSC_3064

DSC_3069

DSC_3070

DSC_3071

DSC_3075

DSC_3076

Płaskoziemcy mają silną konkurencję:

DSC_3066

To oczywiście tylko niewielka część eksponatów. Czy historię sztuki trzeba będzie napisać na nowo? Tego nie wiem. Na pewno jednak wizyta jest pouczająca. Oraz stanowi świetną rozrywkę. Dawno się tak nie ubawiłem.

DSC02946

Pamiątka: magnes na lodówkę zbiornik paliwa 🙂

DSC_3706