Month: Sierpień 2022

Chmurowatość

img20200425_20103483b

Zupełnie nieoczekiwanie tematem przewodnim tej wycieczki stały się chmury. To właśnie one uczyniły ją niezapomnianą. Te kształty, kolory i kontrasty… Coś niesamowitego.

DSC08045

Żałować tylko należy, że jedynym urządzeniem do łapania obrazów, które akurat miałem przy sobie, był superzoom. Niestety, jego funkcje „manualne” są mocno kulawe, do tego uniemożliwia on użycie filtrów, które mogłyby dodatkowo ukazać piękno chmur. Był taki czas kiedy uważałem, że istnieje rozsądny kompromis pomiędzy aparatem systemowym a kompaktem. Dziś wiem, że takowy kompromis, mimo iż istnieje, to zawsze w ten czy inny sposób skazuje nas na porażkę.

DSC08048

Wielka szkoda. Chociaż zdjęcia wyszły i tak nieźle, zważywszy na klasę sprzętu przy użyciu którego zostały wykonane.

DSC08041

Miejsce dla mnie szczególne. To tutaj, wiele lat temu, po raz pierwszy przekroczyłem granicę francuską. Na motocyklu. Miejsce, które nawet ciężko jest zlokalizować, bo znajduje się za stodołą, a droga która do niego prowadzi wygląda tak, jakby wiodła tylko i wyłącznie do chłopskiej zagrody. Dalej jest tylko zardzewiały szlaban, którego chyba nawet nie dałoby się zamknąć, od tylu lat stoi otwarty na oścież. A potem tylko tablica z nazwą państwa i otwarta przestrzeń.

DSC08044

Więcej chmur.

DSC08039

Miejscówka znana już z innego wpisu, chociaż widziana wówczas z innego kierunku.

DSC08052

Nadal nie wiem, o co chodzi 🙂

Wakacje z gratami

img20220506_14225471s

Sezon urlopowy w pełni. Przy czym słowo „urlop” traktuję w tym roku wyjątkowo dosłownie. To znaczy staram się odpoczywać.

IMG_3613

Nie znaczy to, że wpisów na stronie w ogóle nie będzie. Pojawią się, jak tylko dojrzeją. Bo przez cały czas coś się zbiera.

IMG_3611

Pogoda jest zresztą wspaniała, co widać doskonale na dzisiejszych zdjęciach. Słońce na pełny regulator, 38 stopni w cieniu, deszcz nie padał od tygodni. Odwodnienie organizum gwarantowane po godzinie jazdy. Jazda motocyklem obecnie polega zasadniczo na szukaniu cienia. Widać to zresztą na zdjęciach, kontrasty są nie do przerobienia.

IMG_3609

Zaczynam tęsknić za jesienią…

*) Tytułowe nawiązanie do książki Adama Bahdaja jest jak najbardziej zamierzone.

Hamowanie zaprzęgiem

img20210425_19564537

Jedna z firm zajmujących się produkcją układów hamulcowych używała kiedyś jako reklamy pewnego sloganu, który w wolnym tłumaczeniu brzmi: „twoja zdolność do zatrzymania daje ci prawo do szybkości’. Jeśli się nad tym chwile zastanowić to okazuje się, że jest to zaskakująco trafne ujęcie problemu.

Pozornie zatrzymanie motocykla z wozem powinno być łatwiejsze niż maszyny solo. Pozornie. Bezwładność wózka powoduje że podczas hamowania napiera on na motocykl, w związku z czym zestaw ma tendencję do ustawiania się skośnie do kierunku jazdy. Ze zjawiskiem tym należy się liczyć zawsze.

img20200413_20154185b

Bardzo mocno uwidacznia się ono, gdy podczas hamowania przednim hamulcem dojdzie do zablokowania koła. Zestaw traci wówczas sterowność a wózek wytrąci go jeszcze bardziej z kursu. Nic wówczas nie pomoże skręt kierownicą w stronę wózka. Sytuacja stanie się bardzo groźna.

Podczas hamowania awaryjnego dobrze jest, gdy pasażer wózka przemieści się w okolice tylnego koła motocykla. W ten sposób zwiększy się jego docisk – a tym samym także jego skuteczność hamowania a przy okazji również zmniejszy się szkodliwe działanie siły bezwładności.

Wszystkie te problemy znikają, gdy dysponujemy wózkiem wyposażonym w hamulec sprzężony z tylnym hamulcem motocykla. Wówczas zestaw nie ma kłopotów z utrzymaniem właściwego toru jazdy podczas hamowania a pasażer nie musi się gimnastykować i zmieniać pozycji aby przeciwdziałać sile bezwładności.

Podczas jazdy zaprzęgiem trzeba przestawić swoje nawyki. Otóż zaprzęgiem zasadniczo hamuje się tylnym hamulcem, ponieważ wózek bardziej dociąża koło tylne a w zestawach wyposażonych w wózek z hamulcem zapewnia to stabilność.

Jeśli wózek jest niehamowany to należy liczyć się z nieuniknionym spadkiem skuteczności hamulców w porównaniu do motocykla solo.

Rzecz o planowaniu

img20200425_20103483b 1b

Psychologia to taka średnio fajna nauka. Generalnie, można chyba dzięki niej udowodnić wszystko, co się chce. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, po przeczytaniu działu „kącik porad psychologicznych”.

Przykładowo, gdy coś planujemy, to według jednych warto tym się pochwalić przed znajomymi, bo to ponoć motywuje do działania. Że niby nie będziemy chcieli głupio wypaść, więc będziemy się starać zrealizować nasze zamierzenia.

IMG_0019

Jednak druga część psychologów twierdzi, że to wcale tak nie działa. Ogłoszenie wszem i wobec swoich zamiarów działa według nich tak, jakbyśmy już swoje plany przynajmniej częściowo zrealizowali i wobec tego łatwiej siadamy na laurach.

IMG_0017

Podobnie jest z posiadaniem „planu B”, gdyby nam coś jednak nie wyszło. Jedni mówią, że dobrze takowy posiadać, inni że wręcz przeciwnie, bo podobno mnogość celów nie sprzyja ich realizacji.

IMG_0011

Na szczęście ja takich dylematów już nie mam. Miałem już co prawda swoje plany urlopowe, jednak z powodu braków personalnych urlop został zawieszony i zamiast na wypoczynek udaję się jednak do pracy.

Co na to psychologia?

Saar – Lux – Lor, część 2/3

img20200425_20191896

Region Saary, Luksemburga i Lotaryngii jest dość spójny kulturowo i historycznie. Zajmuje on powierzchnię 36 700 km2 a zamieszkuje go niemal pięć milionów osób. Czasem w jego skład zalicza się jeszcze część niemieckiej Nadrenii oraz Belgijskiej Walonii. Wówczas mówi się o „Wielkim Regionie”.

Niesamowitą jest to, że mimo różnych historycznych zaszłości i doświadczeń, ludzie potrafią jednak ze sobą współpracować w swoim własnym, dobrze rozumianym interesie.

A w dzisiejszym odcinku: Schengen i Muzeum Europejskie oraz Kolumny Narodów, spacer nad Mozelą oraz luksemburska „parada słoni”.

DSC07840

DSC07842

DSC07875

DSC07890

DSC07892

DSC07894

DSC07902

DSC07906

Ciąg Dalszy Nastąpi…

img20200425_20070651

Dziesięć milimetrów

img20200425_20103483b

Wyjazd w celu sprawdzenia w warunkach bojowych nowego obiektywu o imponującej ogniskowej 10 mm. Wiadomo, że będzie to raczej szkło do zadań specjalnych, ale gdy trafia się cenowa okazja, to trzeba brać i nie ma się co zastanawiać.
Jakościowo nie jest to jakaś najwyższa półka, ale jak widać, nie jest źle. Szkiełko daje radę.

IMG_2747

IMG_2752

IMG_2755

IMG_2760

Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia i teraz marzy mi się jeszcze krótszy obiektyw. Może kiedyś dołączy znów do zestawu rybie oko…