Month: Wrzesień 2019

Wheels&Stones 2019 # 1

DSC_4948

To już czwarta edycja imprezy i trzecia, na którą udało mi się dotrzeć. W tym roku, z uwagi na wyjątkowo dużą ilość „materiału”, postanowiłem podzielić relację na trzy części. Zapraszam do galerii.

DSC_4937

DSC_4938

DSC_4939

DSC_4944.jpg

DSC_4947

DSC_4950

DSC_4948

DSC_4952

DSC_4954

DSC_4956

DSC_4959

DSC_4961

DSC_4964

DSC_4965

DSC_4966

DSC_4968

DSC_4971

DSC_4973

DSC_4974

DSC_4975

DSC_4976

DSC_4978

DSC_4981

DSC_4983

DSC_4984

DSC_4985

DSC_4986

DSC_4987

DSC_4988

DSC_4991

DSC_4993

DSC_4994

DSC_4996

DSC_4997

DSC_4998

DSC_5001

DSC_5003

DSC_5007

DSC_5009

DSC_5011

DSC_5012

DSC_5014

DSC_5016

DSC_5017

DSC_5018

DSC_5026

DSC_5030

DSC_5042

DSC_5049

DSC_5059

DSC_5060

DSC_5061

DSC_5064

DSC_5066

DSC_5067

DSC_5069

DSC_5077

DSC_5079

DSC_5083

DSC_5084

DSC_5091

DSC_5104

DSC_5116

DSC_5118

DSC_5119

DSC_5120

Koniec części pierwszej (z trzech).

Get Medieval

DSC_6745

Podróż za jeden uśmiech. Nie, to jednak zupełnie nie tak. Raczej to tylko rozpaczliwa próba ratowania resztek urlopu. Zawsze na wiosnę sobie powtarzam, że „w tym roku to już na pewno” a potem znów wychodzi tak samo…

DSC_6743

DSC_6697

DSC_6696

DSC_6704

DSC_6705

DSC_6708

DSC_6699

DSC_6734

DSC_6726

DSC_6728

DSC_6737

DSC_6720

DSC_6745

DSC_6722

DSC_6724

DSC_6747

Chwilę po wykonaniu tej fotografii, zaraz za kolejnym zakrętem napotykam na poboczu na francuskiego motocyklistę na przedwojennym Terrocie. Niestety, maszyna ma problemy ze skrzynią biegów. Ale, jak się okazuje, jeszcze gorsze jest jej uruchamianie. Gdy patrzę na męczącego się Francuza, zaczynam się cieszyć że swoje graciarstwo zatrzymałem przezornie na wczesnych latach 80-tych i tego typu męki zostały mi oszczędzone. Widząc jego problemy proponuję popchanie maszyny do najbliższej wioski, gdzie zresztą mieszka ponoć jakiś jego znajomy. Daleko nie jest a swego czasu tak się robiło – zapierało prawą nogą o podnóżek uszkodzonego pojazdu i ruszało swoim sprawnym. Kawałek da się w ten sposób przejechać. Jednak okazuje się to zbędne. Terrot nieoczekiwanie zaskakuje i sam z siebie powoli turla się do wsi. Jadę powoli za nim dla asysty.

W wiosce rozstajemy się. W sumie jestem szczęśliwy z posiadania w miarę nowoczesnego motocykla. Może nie tak efektownego jak antyczny Terrot, ale jednak efektywnego.

Moja radość była przedwczesna. Kilkadziesiąt kilometrów dalej pada część elektryki. Któryś z poprzednich właścicieli zrobił ją „prowizorycznie” a, jak wszyscy doskonale wiemy, prowizorka jest ponoć najtrwalsza. Nie tym razem jednak. Za jednym strzałem pada część oświetlenia i deska rozdzielcza. Z tym nie dam rady w tej chwili nic zrobić. Maszyna pędzi przed siebie ślepa i głucha. Dobrze że jeszcze jedzie. Awarie okazują się być zaraźliwe.

Jak się okazuje, to jeszcze nie wszystko. GPz zaraziła się od Terrota czymś jeszcze. Po jakimś czasie zaczyna niedomagać i sprzęgło. Tego jeszcze brakowało.

Prowizoryczne odpowietrzanie niewiele daje. Czyżby siadała pompa? Płyn jest a problem z przełączaniem biegów się nasila. Na domiar złego uszkodzona okazuje się być śruba od dekla i po jakimś czasie jej odkręcenie przestaje być możliwe.

Mimo wszystko GPz dojeżdża do garażu o własnych siłach. Ślepa, głucha, bez świateł i z zablokowaną skrzynią biegów ale jednak.

Kochany motorek.

Jednak teraz już definitywnie nastąpił dla niego koniec sezonu. W przyszłym tygodniu odesłany zostanie do „suchego doku” na przegląd generalny.

 

Malá Kývačka

DSC_8069

Motocykl napotkany na jeden z imprez. Jawa-ČZ 175 typ 356 z 1956, czyli pierwszego roku produkcji modelu, co potwierdzają zarówno tabliczka znamionowa jak i detale charakterystyczne dla wczesnych egzemplarzy tego pojazdu. W swojej ojczyźnie znany był jako „Malá Kývačka”, w odróżnieniu od większej Jawy 353, na którą mówiono po prostu „Kývačka”. Słowo „kývačka” tłumaczy się ponoć jako „kołyska”. Przezwisko to wzięło się od tylnego zawieszenia motocykla, które było wówczas nowością: tylny wahacz wleczony plus amortyzatory olejowe, początkowo bez regulacji, potem, już w trakcie produkcji, zmienione na regulowane.

DSC_8072

Amperomierz oraz stacyjka na zbiorniku to również cecha charakterystyczna dla egzemplarzy z pierwszych lat produkcji. W 1958 roku stacyjka przewędrowała na obudowę reflektora a amperomierz zastąpiła zwykła kontrolka ładowania. Pojawiła się też lampka kontrolna biegu jałowego.

DSC_8073

Wspaniały, klasyczny prędkościomierz z zakresami zalecanych prędkości dla każdego biegu. Wyskalowanie bardzo optymistyczne, bowiem rzeczywista prędkość maksymalna tego pojazdu wynosiła około 90 km/h. Ale ogólnie Czesi to bardzo wesoły naród.

DSC_8074

Linia która nie chce się zestarzeć. Maszyna ta została wyprodukowana w 1956 roku z przeznaczeniem na rynek zachodnioniemiecki. Jawy sprzedawano oficjalnie aż w 122 krajach świata.

DSC_8075

Tłumiki typu „rybie ogony” to kolejna cecha charakterystyczna dla wczesnych egzemplarzy tego motocykla. Mimo iż silnik był jednocylindrowy, to jednak rury wydechowe były dwie, co odróżniało Jawę 175 typ 356 od ČZ 175/450. Wydechy zmieniono później na „cygara”.

DSC_8076

Wspaniały stan zachowania, oryginalny z cudowną patyną.

DSC_8077

Jawę 175 typ 356 produkowano w latach 1956-60, jej następcą została wspomniana już ČZ 175/450.

DSC_8080

Śliczności 🙂

 

Zlot Pojazdów Zabytkowych Ville Remich

DSC_4748

Przyznać trzeba szczerze że pomysł, aby jednego dnia obskoczyć dwa zloty pojazdów zabytkowych w dwóch różnych krajach, był mocno karkołomny. Jednak mimo wszystko udało się. Autostrady okazały się być nieocenione.

Ponieważ Luksemburg to drugie najbogatsze państwo na kontynencie, więc oczekiwania były duże. Sprawiły się połowicznie.

DSC_4760

Rozczarowanie, bo motocykli było jak na lekarstwo.

DSC_4742

Ale za to samochody… Dużo by pisać, więc lepiej przejść do zdjęć. Dodge Charger II generacji z 1968 roku. Mam niezrozumiałą słabość do tego modelu.

DSC_4740

Coś, co przyspiesza bicie serca. De Tomaso Pantera GTS raczej wczesnej produkcji. Samochód produkowano w latach 1971-91. Wyprodukowano całe 7260 egzemplarzy.

DSC_4749

Auto napędza fordowska V8 o poj 5751 ccm umieszczona centralnie. Za przenoszenie napędu odpowiada manualna, pięciobiegowa skrzynia biegów ZF.

DSC_4750

DSC_4741

Fiat 1100/103

DSC_4752

DSC_4751

Fiat 500C Topolino w wersji furgon czyli Giardiniera. Istniała też wersja Belvedere, z drewnianymi panelami nadwozia.

DSC_4755

Fiat i Fiaciki:

DSC_4753

Pierwsza Multipla.

DSC_4757

Znów Dodge:

DSC_4763

DSC_4766

DSC_4767

DSC_4774

Autobianchi A112. Samochód bardzo zasłużony dla europejskiej motoryzacji. Pod względem technicznym jest to protoplasta dzisiejszych małych samochodów przednionapędowych.

DSC_4776

Pontiac Catalina z końcówki lat 60-tych.

DSC_4786

Rat rod na Fordzie A.

DSC_4790

Hot rod, kojarzący mi się z Fordem Billego Gibbonsa z ZZ Top; auto można było zobaczyć na okładce albumu „Eliminator”. Oraz w teledysku, rzecz jasna. Tamto auto bazowało na Fordzie B Coupe z 1933 roku. Ten egzemplarz wygląda mi również na Forda B.

DSC_4792

DSC_4794

Safety first!

DSC_4797.jpg

Pamiętamy, pamiętamy…

DSC_4798

Uroki życia z rupieciem. Tym razem chłodzenie.

DSC_4802

DSC_4803

DSC_4804

Pontiac Firebird Trans Am. Wiadomo na zawsze będzie się kojarzył z filmem Smokey and the Bandit.

DSC_4807

Auto Union.

DSC_4809

Cukiernica.

DSC_4827

Borgward Isabella.

DSC_4828

„B” jak Bentley.

DSC_4838

VW Typ 181. Wiem że ciężko w to uwierzyć ale ten relikt, technicznie pamiętający jeszcze VW Typ 82 Kübelwagen z II Wojny Światowej, produkowany był do 1980 roku!

DSC_4843

Renault 4 CV.

DSC_4845

Nie wiem, nie pytajcie.

DSC_4852

Pamiątka ze zlotu.

DSC_4928

Podejrzewam że długo jednak nie postoi 😉

DSC_4930