Month: Marzec 2022

W poszukiwaniu spokoju

img20200425_20103483b 1b

Ostatnimi czasy nie możemy chyba narzekać na niedobór informacji, zajęć i wrażeń. Przynajmniej ja to wszystko tak odbieram. Po konfrontacji z rzeczywistością, z moich wielce ambitnych planów nie pozostało zbyt wiele. Chociaż nie, nadal pozostały plany, których jednak finalizacji jakoś specjalnie na horyzoncie jednak nie widać. Ale należy patrzeć pozytywnie. Podobno jak się sprawy uleżą to nabiorą większej mocy, nie tylko urzędowej.

W celu oderwania się od bieżących wydarzeń postanowiłem zrobić małą prasówkę internetowej prasy motocyklowej. Oprócz standardowych, wiosennych wpisów typu „polatane”, mamy również rodzynki. Jak zwykle niezawodny jest w tym temacie mój ulubiony portal. Ulubiony w sensie, że kiedyś był on bardzo fajną gazetą, która po upadku odrodziła się w Internecie, stając się motocyklowym pudelkiem. Tym razem trafiłem na artykuł pod wszystko mówiącym, klickbajtowym tytułem: „Co mnie wkur**”, albo jakoś tak. Tak sobie myślę, że szczęśliwi muszą być ludzie, którzy nie mają większych zmartwień niż to, że ktoś jeździ sobie na co dzień motocyklem z kuframi albo staje przede mną na światłach. Gdybym ja się zaczął przejmować takimi sprawami, natychmiast wybrałbym się do psychologa.

Może ja robię coś źle, ale używam motocykli z zasady tylko do odpoczynku i relaksu. Bardzo mocno oddzielając pracę od wypoczynku.

IMG_6584

Im bardziej zaś wyjeżdżam na odludzie, tym lepiej odpoczywam. Bez interkomu, z wyłączonym telefonem, bez nawigacji. Im mniej rozpraszaczy, tym lepiej. Po prostu tam, gdzie oczy poniosą.

W ciągu tych kilku godzin jazdy nie zostałem wyprowadzony z równowagi, ani razu nie podniosło mi się ciśnienie. Nie miałem potrzeby odczytać żadnych wiadomości ze świata. Inny świat. Niby nic specjalnego, a jednak są to niezapomniane chwile.

IMG_6590

Najgorszą sprawą jest powrót do rzeczywistości.

Wysokie loty

img20200425_20103483b

Nie wiem czym to było spowodowane, ale dziś, mimo wreszcie pięknej pogody, bardzo niewielu motocyklistów zdecydowało się wyjechać na drogi. Z jednej strony to dobrze, bo lubię jeździć w samotności. Z drugiej, jest to jednak nieco zastanawiające.

IMG_6425

Być może chodzi o ceny paliwa, które biją niechlubne rekordy. Niby giełdy światowe ogłosiły spadek cen, jednak na stacjach benzynowych jakoś tego na razie nie widać.

IMG_6426

Inna rzecz, że jakoś człowiek czuje się nieswojo, bawiąc się i sprawiając sobie takie drobne przyjemności, mając świadomość tego, że niedaleko rozgrywa się niewyobrażalna tragedia i cierpienie. Podobno w górach, za mgłą, człowiek uwalnia się od zmartwień. Chyba jednak nie jest to do końca prawdą.

I wcale mojego samopoczucia nie poprawia fakt, że zużywam jeszcze zeszłoroczne, „przedwojenne” paliwo…

Przypominajka albo antyporadnik

img20200202_10141942b

Czyli co powinniśmy wiedzieć o motocyklu.

Pogoda zaczęła w końcu dopisywać, należałoby się zatem spodziewać postów w stylu: „polatane”. Otóż dziś tak nie będzie, jako że u mnie posucha w tym temacie. Z jednej strony brak czasu, z drugiej – garaż służy za magazyn rzeczy przeznaczonych dla uchodźców z Ukrainy. Pozostaje mieć nadzieję, że wojna szybko się skończy, czego wszyscy sobie życzymy.

Z wyżej wymienionych powodów wpisu zatytułowanego „polatane” nie będzie. Ale żeby nie robić już zupełnej posuchy, zamieszczam własną interpretację starego rysunku Coryego Mendenhalla. Coś, co , chodziło za mną już od dłuższego czasu.

img20220319_18520215

Przed rozpoczęciem sezonu jak znalazł 😉

Maszyna czasu – ogólne zasady jazdy motocyklem – jazda w mieście

img20210328_20571262

Jazda w mieście powinna być jak najbardziej równomierna – ciągłe rozpędzanie i hamowanie motocykla powoduje niewspółmierne zużycie paliwa, łańcuchów, opon i hamulców. Jazda z prędkością ponad 40 km/godz (w mieście) jest nie tylko wykroczeniem, ale jest również niebezpieczna, ponieważ wzrasta droga hamowania. Na przykład droga hamowania przy prędkości 40 km/godz wynosi 8 do 12 m, a przy prędkości 60 km/godz już 18 do 26 m.

Przejazd 2 km przy prędkości 40 km/godz poza miastem na wolnej drodze trwa około 3 min, w mieście natomiast może trwać 6, a nawet 8 min, a to ze względu na duże nasilenie ruchu, konieczność zatrzymania się na skrzyżowaniach itp. Nasilenie ruchu w mieście jest nierównomierne i wiąże się z dniem tygodnia i godziną. Największe nasilenie ruchu jest np. pomiędzy godziną 15 a 17 w dzień powszedni. Dlatego też należy wybierać taką trasę, na której ruch jest najmniejszy.

Niezmiernie ważnym czynnikiem, składającym się na całokształt sylwetki kierowcy, jest tzw. „kultura jazdy”, która przejawia się nie tylko w ścisłym przestrzeganiu przepisów ruchu, ale także w wykonywaniu tego z pełnym przekonaniem. Należy tak jeździć, aby nie utrudniać jazdy, parkowania, chodzenia i czekania innym.

Na przykład zawracanie na ulicach wszędzie poza skrzyżowaniem jest dozwolone dopiero i tylko wtedy, kiedy do miejsca skrętu nie zbliża się żaden pojazd, który by musiał zwolnić, hamować lub zmieniać kierunek jazdy w związku z naszym manewrem. Wyprzedzanie innych pojazdów w mieście jest dozwolone tylko na prawej połowie jezdni. Niedopuszczalne jest zjeżdżanie na lewą stronę i zmuszanie jej użytkowników do zbaczania lub hamowania.

Pozostawienie motocykla na chodniku jest również przejawem braku kultury, ponieważ chodnik jest przeznaczony dla pieszych. W przypadku pozostawienia motocykla należy najpierw zorientować się, czy ulica jest odpowiednia do tego, tzn. czy nie jest zbyt ruchliwa i zagęszczona. Gdyby tak było, to wskazane jest zaparkowanie motocykla w bramie, na podwórzu, dziedzińcu lub najbliższej przecznicy.

Ustawiając motocykl przy chodniku należy skręcić kierownicę w lewo, co zmniejsza niebezpieczeństwo zawadzenia o nią przez wyprzedzające pojazdy.

img20210405_21072569

Duże trudności przy jeździe w mieście nastręczają szyny tramwajowe, zwłaszcza na ulicach brukowanych (kamień polny). Szyny wystają przeważnie nad powierzchnią jezdni i próba przejechania przez taką szynę pod zbyt ostrym kątem, gdy szyna jest mokra, prawie zawsze kończy się upadkiem. Należy zatem przejeżdżać przez szynę „esem”, pamiętając aby przekładanie motocykla z lewego przechylenia na prawe miało środek właśnie nad szyną.

Ogólnie biorąc zasady kulturalnej jazdy można ująć w następujące punkty:

  • wyjeżdżając z bramy należy jechać bardzo wolno,
  • jadąc ulicą o dużym nasileniu ruchu nie jest wskazane wyprzedzanie jadących przed nami pojazdów,
  • nie należy wyprzedzać jadących środkiem jezdni, gdyż zmusza to do zjechania na lewą połowę,
  • przed każdym manewrem, zmieniającym naszą pozycję na jezdni, należy się obejrzeć lub podać znak ostrzegawczy ręką,
  • dojeżdżając do skrzyżowania nie regulowanego należy zwolnić, tak aby można było zatrzymać go w każdej chwili przed wjazdem na ulicę,
  • na skrętach i skrzyżowaniach mało widocznych należy się zawsze spodziewać spotkania z pojazdem, którego kierowca zapomniał o ostrożności,
  • prawidłowy znak skręcania w prawo polega na odchyleniu ramienia zgiętego w łokciu do góry i opuszczeniu przedramienia do poziomu (z dłonią trzymaną pionowo) przez kilka sekund, można również wykonać kilka ruchów wahadłowych przedramienia od poziomu do pionu,
  • znak zatrzymania podaje się przez wyciągnięcie poziomo w bok i natychmiastowe podniesienie przedramienia pionowo w górę;
  • znak skręcania należy starać się dokonać tą ręką, w której stronę się skręca, podawanie znaku prawą dłonią skierowaną w lewą stronę jest mało widoczne, toteż powinno być zaniechane;
  • znaki skręcania i zatrzymywania powinien dawać tylko i wyłącznie kierowca, co jest wymagane przepisami ruchu.

img20210406_11460307

Cytowany fragment pochodzi z „Podręcznika Kierowcy Motocykla” z 1960 roku.

Nowy Porządek Świata

img20200202_10141942b

W tym miejscu miał się znaleźć zupełnie inny wpis. Jednak w obliczu rozgrywających się na świecie wydarzeń, wszystkie inne sprawy straciły na znaczeniu. Zbladły i stały się mało ważne. Można by rzec, że nawet nie wypada o nich mówić – z wielu zresztą powodów.

Przede wszystkim mamy wojnę, niesprawiedliwą i okrutną, na dodatek zupełnie bezsensowną. Niby wiemy, dlaczego Rosja ją wywołała. Bo uwierzyła we własną propagandę i raporty tworzone pod z góry założoną tezę. Fakt, że rzeczywistość ma się nijak do świata malowanego rosyjskiemu widzowi przez rządowe media, dotarło już także do rosyjskiego dyktatora. Trwało to długo, ale widać jednak pojął. To jednak rzecz bez precedensu, aby dać się wykiwać swojej własnej propagandzie. Coś, co absolutnie nie ma anałoga w mirie. Teraz Władymir Władymirowicz musi kombinować, jak z klęski zrobić sukces. Niestety, rola satrapy wymaga, aby nie pokazywać słabości. Tym bardziej nie może też przegrywać. Tu rosyjski dyktator z każdą minutą ma coraz mniejsze pole manewru. Co absolutnie nie przeszkadza mu wysuwać absurdalnych żądań. Tak wygląda gra pozorów w świecie odwróconych wartości. A dramat trwa. Być może jest to decydujące starcie między wschodem a zachodem. Między demokracją a zamordyzmem, zwanym dla niepoznaki „ruskim mirem”. Jak się okazuje, tego mira nikt nie chce.

W zalewie przerażających obrazów z wojny przewinęło się zdjęcie człowieka w kamizelce z logiem jednego z ukraińskich klubów motocyklowych. Mężczyzna ten patrzył bezradnie na zniszczone miasto. Swoje miasto. W tym momencie czuć było te łzy rozpaczy i bezsilności. Obraz pojawił się na chwilę, po czym utonął w morzu jeszcze gorszych okropności.

O tym właśnie sobie myślę, gdy wchodzę do garażu. Plany motocyklowe, które każdy przez zimę przecież jakieś poczynił, okazują się teraz śmieszne i zupełnie nieistotne. Rzekłbym nawet – niestosowne. Pal sześć już nawet te „za-chwilę-osiem-złotych-za-litr-cieczy-pędnej”. Zresztą, człowiek teraz niespecjalnie ma czas się nad tym zastanawiać. Trzeba zrobić zbiórkę dla potrzebujących, a lista rzeczy których brak jest palący zmienia się z każdą chwilą. Posortować i załadować na ciężarówki, żeby mogły ruszyć w trasę. Czekać pod telefonem, bo może będzie potrzebny tłumacz albo ręce do pracy. Albo dodatkowy kierowca. Cokolwiek. Być może trzeba będzie przyjąć kogoś pod swój dach; dwa pokoje w domu są już na tą okazję przygotowane. Człowiek, który ma dużo zajęć mniej się przejmuje.

Przygotowany jestem na to, że to wszystko wcale szybko się nie skończy. Nie chciałbym tu niczego prorokować, bo w tej sytuacji nawet zaprzyjaźniona Cyganka ze szklaną kulą nie chce się na ten temat wypowiadać. Z jednej strony, ponoć potężna gospodarka rosyjska, po nałożonych przez Zachód sankcjach zachwiała się w posadach. Po kilku dniach zabrakło w sklepach już nie tylko makaronu, masła, ale także papieru toaletowego i sedesów. Zastanawiające połączenie. Z drugiej strony – w Rosji ulica nie ma prawa głosu, więc zapewne na dyktatorze braki w armaturze sanitarnej nie zrobią żadnego wrażenia. Z trzeciej znowu, nikt jednak nie wie, co tak naprawdę dzieje się za murami Kremla.

Nawet jeśli ten koszmar miałby się zakończyć dzisiaj, to i tak setki tysięcy ludzi nie będzie miało zwyczajnie dokąd i do czego wracać. Jeszcze więcej osób będzie potrzebować najprostszych przedmiotów codziennego użytku. Proces odbudowy i powrotu do normalnego życia potrwa pewnie długie lata.

Mam takie wrażenie, że zmieni się wszystko. Nie wiem w jakim stopniu, ale na pewno nie będzie już tak, jak dawniej. Myślę, że nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że właśnie jesteśmy świadkami wydarzeń, które na długo odmienią nasz świat.

DSC_1004

DSC_1048

Czy te zdjęcie są zapisem naprawdę wielkiego, historycznego wydarzenia? Czy będziemy używać sformułowań: „przed wojną” oraz „po wojnie” dla opisania tego momentu? Czas pokaże.

DSC_1051

DSC_1013

DSC_1015

Jakby nie było, na pewno jesteśmy świadkami wydarzeń, jakich świat nie widział od co najmniej trzydziestu lat.

Na koniec sprawa najważniejsza: Kijów broni się nadal!

Wieczór na Erbeskopf

img20200425_20191896

Czasem bywa tak, że coś kusi aby sprawdzić, co kryje się na końcu drogi. Taka właśnie ciekawość zaprowadziła mnie pewnego letniego popołudnia na szczyt góry Erbeskopf. Jest to najwyższy szczyt pasma Hunsrücku.

Jeszcze do niedawna wjazd na górę był niemożliwy. Nie chodzi przy tym o trudności w podjeździe, bo ten jest łatwy i przyjemny. Oraz wspaniale oznakowany. Znaki pokazują, na jakiej wysokości aktualnie się znajdujemy.

DSC_1486

Problem polegał na tym, że szczyt ten upodobali sobie wojskowi. W 1939 roku, w przededniu wojny, szczyt zaanektowano na wojskową stację radiową. Wojna na wschodzie była już zaplanowana. Jednak nie było pewności, jak na to wszystko zareaguje Francja. Później zapewniała łączność pomiędzy Berlinem a Wałem Atlantyckim.

W 1945 roku bazę przejęli wojska USA. Na szczycie powstała baza radarowa, szalony świat szykował się bowiem do kolejnej wojny. Tym razem Zimnej Wojny.

DSC_1463

Dopiero po odprężeniu wojska USA opuściły Erbeskopf a na ich miejsce weszła Bundeswehra. Baza została, urządzenia też. Jednak już widać nie tak tajne, jak poprzednio, skoro szczyt udostępniono cywilom. Zasieki zniknęły dopiero w 2004 roku.

DSCI4308

Chociaż jednak nie do końca. Wieża widokowa jest zamknięta z powodu złego stanu technicznego. Mimo wydania morza pieniędzy na rewitalizację szczytu po dekadach zasiedlenia przez wojsko, nie znalazły się środki na jej renowację.

I zapewne już się nie znajdą, zważywszy na rosyjską inwazję na Ukrainię. Czy w związku z zaistniałą sytuacją szczyt znowu wróci we władanie wojska – zobaczymy.

DSCI4316

Wysokość Erbeskopf, według ostatnich pomiarów z 2008 roku, wynosi dokładnie 816,32m n.p.m. Z jednej strony może się to wydawać niedużo. Z drugiej, w tak upalny dzień, zapewnia odpoczynek od gorąca. Temperatura na szczycie jest dużo niższa, niż u jej podnóża. Tak plus minus o dziesięć stopni. W tej chwili termometry wskazują przyjemne szesnaście stopni na plusie.

DSC_1451

DSC_1479

DSC_1480

Wystarcza to w zupełności, aby pokrywa śnieżna utrzymywała się na szczycie przez ponad 80 dni w roku a jej grubość dochodziła do metra. Zimowy wjazd na Erbeskopf mógłby być ciekawy.

DSC_1484

Zresztą, przy odrobinie szczęścia, wcale nie trzeba czekać do zimy. Zdarzały się tu przypadki opadów śniegu w lipcu.

DSCI4340

DSCI4345

Jednak zwykle tak dobrze nie ma. Dobrze dla Ośrodka Sportów Zimowych, Przyrody i Edukacji Ekologicznej Erbeskopf, który ma tutaj swoją siedzibę, stoki narciarskie oraz wyciągi. Podobno najdłuższy sezon trwał 88 dni. Jednak Ośrodek nie próżnuje także latem. Posiada w zanadrzu letni tor saneczkowy a trasa narciarska w czasie bezśnieżnym dobrze sprawdza się jako miejsce wyścigów dla kolarzy górskich.

DSC_1441

Przynajmniej w czasie, gdy dopisuje pogoda. Deszcz pada tu bowiem często (i dużo), średnio 1100 ml przez dwieście dni w roku. Mniej więcej też tyle dni w roku szczyt góry pokrywa mgła.

DSC_1453

Reasumując, pozostaje niewiele dni w roku, w których można spędzić tu czas, ciesząc się z ładnej pogody. Takie dni należy doceniać.

DSCI4346

Wieczorem, z każdą minutą, zaczyna robić się coraz przyjemniej. To znaczy chłodniej. Za chwilę trzeba będzie zjechać znowu na dół, w upał, gdzie temperatury nawet o tej porze bliskie są trzydziestu stopniom.

Na koniec nieco kulawe zdjęcie panoramiczne. Pierwsze na stronie.

DSCI4378

Proszę to docenić 😉

Sprawy ważnie i poważne

img20200202_10141942b

Można nie interesować się polityką albo starać się zachować w stosunku do niej zdrowy dystans. Tego starałem się zwykle na tej stronie przestrzegać. Są jednak sprawy, od których nie da się uciec. Ba, nawet nie powinno. W tym przypadku to polityka zainteresowała się nami.

To, co jeszcze tydzień temu wydawało się niemożliwe i nieprawdopodobne, dziś jest faktem. Ukraina została brutalnie zaatakowana przez Rosję w imię imperialnych bredni jej szalonego dyktatora. To już nie jest konflikt, który rozgrywa się gdzieś daleko. Wojna dzieje się tu i teraz i każdy z nas odczuje jej skutki. Przede wszystkim jednak dotyka ona bezpośrednio naszych sąsiadów, znajomych i przyjaciół. Chyba nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co Oni teraz przeżywają.

Ale wojna Putina to także zamach na wyznawane przez nas wartości demokratyczne, na nasze prawo do samostanowienia. Może dokonujemy czasem kiepskich wyborów – ale to nasze własne wybory. Może i demokracja to nie jest najlepszy z ustrojów – ale nic lepszego do tej pory jednak nie wymyślono. Zawsze będę przeciwny wszelkiej dyktaturze oraz przemocy.

To również finalna próba siłowej rekonstrukcji Związku Radzieckiego, na dodatek dokonywana najgorszymi metodami, jakie znaliśmy dotąd z mrocznych kart historii XX wieku. Barbarzyństwo, którego nie spodziewalibyśmy się w XXI wieku. Niestety, to wszystko rozgrywa się właśnie na naszych oczach.

W tym momencie wszystkie inne rzeczy muszą zejść na dalszy plan. Każdy może pomóc na swój sposób. Do czego i Was gorąco zachęcam. Poniżej lista podmiotów, które organizują pomoc:

UNICEFhttps://www.unicef.org/ukraine/en

Polski Czerwony Krzyż: https://pck.pl/na-pomoc-ukrainie/

Fundacja Pomogam.pl: https://pomagam.pl/solidarnizukraina

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej: https://pcpm.org.pl/ukraina

Polska Akcja Humanitarna: www.pah.org.pl/wplac/?form=ukraina

Polska Misja Medyczna: https://pmm.org.pl/ukraina-pilna-pomoc-medyczna

Fundacja Otwarty Dialog: https://zrzutka.pl/ba64zt

Fundacja HumanDochttps://zrzutka.pl/6phj34

Portal Siepomaga.pl: https://www.siepomaga.pl/ukraina

Fundacja Avalon: Vostok SOS

Jeśli chodzi o pomoc za granicą, najlepiej skontaktować się urzędem gminy. W Niemczech pomoc uchodźcom jest zinstytucjonalizowana i tam zapewne skierują Was do osoby zajmującej się zawodowo tym zagadnieniem. Moja gmina na przykład poszukiwała tłumacza.

Pamiętajcie – każda pomoc się liczy.

IMG_0968