zlot pojazdów zabytkowych

Linslerhof 2019

DSC_9170

Sytuacja na świecie pokomplikowała się na tyle, że odwoływane są nawet wrześniowe imprezy. Ciężko naprawdę stwierdzić, co się jeszcze może wydarzyć.

Tymczasem warto powspominać ostatnią imprezę 2019 roku. Tradycyjnie już, jak co roku, Linslerhof kończy definitywnie sezon.

A mimo deszczowej pogody było na czym oko zawiesić.

Zapraszam zatem na małą próbkę zdjęć.

DSC_9097

DSC_9124

DSC_9125

DSC_9127

DSC_9128

DSC_9129

DSC_9170

DSC_9172

DSC_9188

DSC_9242

DSC_9309

IMG_1000

IMG_0983

IMG_1010

IMG_1022

Do zobaczenia znów jesienią?

Zapomniany zlot # 2

DSC_0370

Uszkodzona karta pamięci okazała się tak pojemna, że konieczne okazało się rozbicie wpisu na dwie części. Nie było to planowane, podobnie zresztą jak i cała fotorelacja ze zlotu. Ale skoro zdjęcia udało się odzyskać, należy się tylko cieszyć.

Taka niespodzianka przenieść się nagle do lata 2013 roku. Fajna odmiana w lutym 😉

DSC_0367

DSC_0356

DSC_0357

DSC_0360

DSC_0378

DSC_0383

DSC_0388

DSC_0396

DSC_0397

DSC_0399

DSC_0402

DSC_0404

DSC_0406

DSC_0424

DSC_0432

DSC_0433

DSC_0435

DSC_0438

DSC_0439

DSC_0440

DSC_0468

DSC_0478

Zapomniany zlot # 1

DSC_0370

Postęp techniczny jest ponoć jak kij – ma dwa końce. Z jednego polepsza, z drugiego pogarsza. Fotografia cyfrowa ma w stosunku do analogowej wiele zalet. Ot, chociażby nie grozi nam zerwanie się czy prześwietlenie filmu. Nie jest jednak tak, że nie ma zupełnie wad. Właśnie podczas tego zlotu nowa, markowa karta pamięci odmówiła definitywnie współpracy i za żadne skarby nie chciała dać się odczytać.

Pogodziłem się już z faktem, że zarejestrowanych na niej fotografii nie zobaczę już nigdy. Uszkodzona karta wylądowała w szufladzie biurka i tak już została.

Odnalazła się niespodziewanie podczas przeprowadzki, co jest o tyle ciekawe, że podczas przeprowadzek przedmioty raczej giną a nie się odnajdują. Żeby było jeszcze śmieszniej, okazało się, że stary laptop potrafi ją odczytać. Szło to mu opornie, ale jednak większość zdjęć udało się odzyskać.

Fotografie zostały wykonane w lipcu 2013 roku w Saarlouis. Tak więc po niemal siedmiu latach większość z nich ujrzała światło dzienne. Miłego oglądania!

DSC_0278

DSC_0281

DSC_0283

DSC_0285

DSC_0288

DSC_0289

DSC_0304

DSC_0305

DSC_0308

DSC_0309

DSC_0318

DSC_0320

DSC_0321

DSC_0322

DSC_0328

DSC_0331

DSC_0333

DSC_0335

DSC_0337

DSC_0342

DSC_0345

DSC_0347

DSC_0349

DSC_0350

Koniec części pierwszej.

Klasyka W Zieleni, czyli Margaretenhof 2019

DSC_6936

Deszczowa aura na zlotach, jak się okazuje, ma swoje „plusy dodatnie” oraz „plusy ujemne”. Zwykle jest na nich mało ludzi i jest to zarówno wadą, jak i zaletą. W tym przypadku okazało się to w sumie korzystne, bo tłumów nie było a mimo wszystko oko dało się na czymś zawiesić.

Zlot tym razem wyszedł „na sportowo”, przy czym część eksponatów była unikatami – pojazdami powstałymi w pojedynczych egzemplarzach, zbudowanymi w jednym celu: dojechać jako pierwsze do linii mety. Były to maszyny z czasów, gdy sport motocyklowy odradzał się z bólem po wojennej zawierusze a zawodnik zwykle musiał sam zbudować sobie motocykl do wyścigów.

Seryjne motocykle nie zadowalały. Wobec tego na warsztat brano jakieś starsze BMW, na przykład R 51 i wywalano z niego silnik. W miejsce dwucylindrowego boksera wstawiano rzędową „trójkę” od samochodu DKW o pojemności 1200 ccm.

DSC_6911

Wybór ten nie był przypadkowy. Rzędowa trzycylindrówka była bardzo zwarta oraz stosunkowo lekka i całkiem dobrze pasowała w ramę BMW, wraz z samochodowym sprzęgłem nieźle pracując z oryginalną skrzynią biegów. Trzeba było tylko dorobić odpowiednią przejściówkę.

DSC_6915

Co najważniejsze, silnik ten dysponował  mocą trzykrotnie większą niż oryginalna BMW R 51 i niemal dwukrotnie większą niż najmocniejsza wersja RS, na dodatek osiągając ją przy o połowę niższych obrotach.

DSC_6914

A ponieważ motor DKW był dwutaktem, z natury swojej bardzo podatnym na tuning, więc zabawa dopiero się zaczynała.

DSC_7024

Wypełnienia skrzyni korbowej, zmiana rozrządu poprzez podcięcie okien w cylindrach i tłokach, zamiana oryginalnego pojedynczego gaźnika na trzy osobne, oddzielne dla każdego cylindra, korekta układu wydechowego oraz wiele innych – to wszystko poprawiało i tak niezłe już osiągi motocykla.

DSC_6922

A że maszyna wyglądała trochę jak koszmarny sen inżyniera? A kogóż to obchodziło! Tak samo jak spalanie powyżej 16 litrów mieszanki benzyny z olejem na 100 km. To było nieistotne. Najważniejsze że motocykl dysponował mocą i momentem obrotowym będącym wielokrotnością parametrów standardowego BMW. To ucinało wszelkie dyskusje na trasie rajdu. Maszyna wbijała zawodnikowi oczy do środka głowy a konkurentom mogła zaoferować jedynie niebieski dym z trzech rur wydechowych do powąchania.

W ślad za modyfikacjami układu napędowego szły samodzielne przeróbki zawieszenia i hamulców. I tak, na kilka lat przed oficjalną premierą w motocyklach BMW, pojawił się układ hamulcowy typu Duplex.

DSC_7023

Co ciekawe, ta maszyna, mimo trzycylindrowego silnika chłodzonego cieczą, jest lżejsza od seryjnego motocykla BMW aż o siedem kilogramów, dysponując przy tym o wiele lepszymi osiągami.

Inne podejście do tematu swapa z DKW:

DSC_6957

Wspaniała bateria gaźników z ulepszonym sterowaniem:

DSC_6958

Motocykle te zwykle nie miały rozrusznika, dlatego potrzebny był specjalny starter:

DSC_7026

Oczywiście silnik samochodowy to nie była jedyna możliwość. Tu przykład motocykla klasy 175 ccm, wyposażonego w…

DSC_6916

… sześciocylindrowy, dwusuwowy silnik gwiazdowy. Zanim ktoś powie że to kompletnie bez sensu nadmienię tylko, że ten motor z pojemności 174 ccm osiąga 34 KM, czyli więcej niż duża część ówczesnych pięćsetek.

Jeszcze inne podejście do tematu „więcej mocy”.

DSC_6920

Adler MB 250 z połowy lat pięćdziesiątych XX wieku z podwojonym silnikiem. Tym sposobem z dwucylindrowej 250-tki zrobiło się czterocylindrowe pół litra.

DSC_6921

Biorąc pod uwagę, że Adler MB 250 miał już „w standardzie”  całkiem niezłe na owe czasy 16 lub 18 KM… Robi się ciekawie.

DSC_6930

Oczywiście tan etap radosnej twórczości w pewnym momencie się zakończył. Kolekcja profesjonalnych wyścigówek Maico.

DSC_6925

DSC_6926

DSC_6928

DSC_6934

DSC_7013

Urzekające.

DSC_7015

DSC_7017

Włoski szyk. W jednym z odcinków kultowego „Top Gear” prowadzący, testując Alfę Romeo, postawił na desce rozdzielczej świnkę skarbonkę i wrzucał do niej funciaka ilekroć podczas jazdy wspominał coś o włoskim stylu. W kwadrans skarbonka się zapełniła.

Coś jednak jest na rzeczy.

DSC_6910

DSC_6940

Taki zbiór Ducati w jednym miejscu nie zdarza się co dzień.

DSC_6937

DSC_6991

DSC_6993

DSC_6994

DSC_6998

DSC_7000

DSC_7001

DSC_7005

DSC_7006

DSC_7008

DSC_7028

Wartburg 311 do renowacji, prosto z jakiejś enerdowskiej stodoły. Mam sentyment do tej marki, bo to właśnie na samochodzie produkcji VEB Automobilwerk Eisenach uczyłem się jeździć.

DSC_6951

MZ 125 z napisem na błotniku „Sachsen Harley”. Nie jest to prawda, bowiem w przeciwieństwie do Harleya, MZ była pojazdem dla inżyniera.

DSC_6953

Prędkościomierz jest wyskalowany bardzo optymistycznie.

DSC_7033

Były dni pełne chwały…

DSC_7034

Mokra jazda.

DSC_6950

Taka ciekawostka.

DSC_6956

Próba ocieplenia atmosfery.

DSC_6954

Motobi.

DSC_6932

Twardziele, którzy dotarli tu mimo deszczu.

DSC_7037

DSC_7040

I to by było na tyle.

Dobranoc!

Dillingen 2019

DSC03996

Deszcz z gatunku tych mało intensywnych ale potrafiących padać przez cały weekend potrafi skutecznie pokrzyżować plany. Taki los spotkał właśnie organizatorów zlotu pojazdów zabytkowych w Dillingen. Mimo tego, trochę rupieci jednak się pojawiło. Poniżej krótka relacja.

DSC03977

DSC03976

DSC03981

Widowmaker.

DSC03982

DSC03984

DSC03986

Lotus – komora silnika. Wspaniałe jest rozwiązanie napędu alternatora 🙂

DSC03988

Jesus Chrysler, ale on ładny.

DSC03991

DSC03992

Morris prosto ze stodoły.

DSC03993

Blaszane pudełeczka na różne przydacze. Sprytne.

DSC03996

Na koniec trochę polityki 😉

DSC03998

Dobranoc!

Motobajzel oraz zlot old i youngtimerów Fraulautern 2019

DSC_6840

Perypetie i problemy, które towarzyszyły podróży na tą imprezę, wystarczyłyby spokojnie na scenariusze dla kilku melodramatów. Ale nie ma co rozpamiętywać, bo być może kiedyś Instytut Pamięci Narodowej to rozgrzebie. Grunt że się udało. Było warto i z tego wypływa wniosek, że nie należy się zbyt łatwo poddawać i należy próbować do skutku.

Mała próbka motobajzla:

DSC_6843

Oraz rupieciarnia, czyli to na co wszyscy czekali. Nie zawiedziecie się.

DSC_6844

DSC_6845

DSC_6848

DSC_6847

DSC_6849

Tego się tu naprawdę nie spodziewałem. A jednak.

DSC_6851

DSC_6850

DSC_6874

DSC_6871

DSC_6882

Reprezentacja klasycznych motorowerów była bardzo silna a to za sprawą pewnej ferajny, na której terenie zlot się odbywał. Całkiem sympatyczna miejscówka.

DSC_6853

DSC_6855

DSC_6856

A na zewnątrz…

DSC_6859

DSC_6863

DSC_6864

DSC_6867

DSC_6869

DSC_6873

W dobrym towarzystwie, czyli Z900, Z900 i GPz750 🙂

DSC_6878

DSC_6889

DSC_6891

DSC_6880

DSC_6884

DSC_6885

DSC_6887

DSC_6888

I to by było na tyle. Piwo, kibel i do domu.

DSC_6886

Dni Klasyki 2019

DSC_4720

Już w zeszłym roku impreza zaliczyła takiego doła, po którym obiecałem sobie że więcej się już na nią nie wybiorę. Słowa jednak nie dotrzymałem, dając Dniom Klasyki jeszcze jedną szansę.

Niestety, nadaremnie. Nie chcę być złym prorokiem, ale powoli można chyba zacząć odprawiać stypę nad tym zlotem. Kilka zdjęć na osłodę.

DSC_4715

DSC_4717

DSC_4721

DSC_4723

DSC_4728

DSC_4732

DSC_4733

DSC_4737

DSC_4738

To zdjęcie najlepiej chyba podsumowuje imprezę. Mówi o niej więcej niż tysiąc słów.

DSC_4719

„A kto umarł, ten nie żyje!”

Motobajzel Saarwellingen 2019

DSC_4557

Saarwellingen najwyraźniej pozazdrościło Wadgassen ichniego Motobajzlu i wobec tego postanowiło zorganizować własny. Bo cóż lepszego można robić przy weekendzie niż pogrzebać sobie w rupieciach, popatrzeć na graty? Pewnie że nie ma nic lepszego.

Imprezę postanowiono ulepszyć, przesuwając jej termin na koniec wiosny/początek lata, co zapobiegło problemom z frekwencją spowodowanym arktycznymi wręcz temperaturami, tak jak to miało miejsce w Wadgassen. Wszystko zasadniczo było tak, jak być powinno. A przynajmniej prawie, bowiem sprzedający nie dopisali ale gratów zjechało się mnóstwo i to o nich głównie będzie dzisiejsza opowieść.

WSK, a nie przepraszam: oryginalna trialowa DKW z równie oryginalną historią wyścigową.

DSC_4498

DSC_4500

DSC_4516

DSC_4562

DSC_4563

Zapasowa dętka. Maszyna ciągle w gotowości.

DSC_4564

Wspaniałe patenty.

DSC_4566

United Colors Of Benelli.

DSC_4503

Devil.

DSC_4502

Terrot.

DSC_4501

Moto Guzzi.

DSC_4505

DSC_4506

DSC_4507

DSC_4509

Sachs.

DSC_4499

Honda MB-8, ciekawy moped o pojemności 80 ccm, produkowany w latach 1981-83.

DSC_4517

Wspaniały zestaw.

DSC_4524

DSC_4527

I kolejne cuda.

DSC_4528

DSC_4531

Nie zapominajmy o Milusińskich. Oldtimery dla dzieci.

DSC_4540

DSC_4541

Piękności.

DSC_4579

Wspaniały.

DSC_4572

Moto Guzzi V50 Monza, kuzyn wojskowej wersji NATO.

DSC_4576

Kreidler.

DSC_4570

Chyba sprzedane, bo napisali że zarezerwowane, ale ponoć można próbować przebić cenę 😉

DSC_4568

I to by było na tyle.

Dobranoc!

Złote lata 50-te i 60-te, czyli Lebach 2019

DSC_4282

Miał być Rock’n Roll na żywo, stare auta i motocykle, miały być pin up girls… Jednym słowem miało być pięknie. Zamiast tego był deszczowy weekend.

Z kiepską frekwencją trzeba było się liczyć. Jednak w sumie tak źle nie było, jak początkowo zakładaliśmy.

Napotkani znajomi radośnie oznajmili nam, że już od trzech godzin nie pada deszcz i to była pierwsza pozytywna wiadomość tego dnia. Mogłoby być jeszcze trochę cieplej i byłoby już w ogóle dobrze.

Na liczniejszą obecność motocyklistów nie bardzo było można liczyć, więc skupiliśmy się na razie na tym co jest, czyli co ciekawszych samochodach.

Brytyjska taksówka Beardmore Mk7, czyli pojazd całkowicie podporządkowany funkcji. Pod maską pracuje pewnie Ford.

DSC_4262

Ponieważ miał to być Rock’n Roll na żywo, nie zabrakło amerykańszczyzny.

Do Dodge mam jakąś niewytłumaczalną słabość.

DSC_4270

Black Beauty. Zgaduję że to Ford A.

DSC_4272

DSC_4273

Znowu Ford. Niesłychane, że nawet pojazd rolniczy można wykonać estetycznie.

DSC_4275

Pomyśleć, że wiele z tych aut można było kupić w USA za mniej niż tysiąc dolców. Cła to jednak głupi wynalazek.

DSC_4276

DSC_4277

Zaczyna robić się ciekawiej.

DSC_4278

DSC_4279

DSC_4281

Wtem!

DSC_4285

DSC_4282

Włoszczyzna. Ten przód jest po prostu boski.

DSC_4274

Więcej włoszczyzny. Ależ te halogeny dodawały szyku.

DSC_4280

Wyglądało ma to, że to już w zasadzie wszystko. Napotkaliśmy tylko dwa motocykle nieśmiało przycupnięte gdzieś na uboczu. Co ciekawe, oba zaprzęgi BMW.

DSC_4288

Nagle…

DSC_4290

Tak, to Nimbus.

DSC_4297

I jeszcze jeden. Tym razem solo.

DSC_4293

Zaczyna mi się tu podobać. Bo w sumie, czego trzeba więcej? Są motocykle, jest Rock’n Roll na żywo… Są nawet samochody. Nawet deszcz nie pada.

DSC_4304

DSC_4305

Czyli są powody do zadowolenia 🙂

Zlot pojazdów amerykańskich Merzig 2019

DSC_4460

Namnożyło się nam tych zlotów amerykańszczyzny, oj namnożyło. Człowiek nie nadąża odwiedzać. Nie mam oczywiście nic przeciwko temu. Jest wręcz przeciwnie, bo motoryzacja zza wielkiej wody jest ciekawa. Całkiem różna od naszej, bo i inne uwarunkowania i inna historia a i ropy całkiem dużo, która jest tania na dodatek. No, może to ostatnie to już powoli odchodzi do przeszłości. Niemniej kraj ogromnych przestrzeni i, co się z tym wiąże, także wielkich odległości, wykształcił swój specyficzny styl. Do którego mam pewien sentyment, jako że zdarzyło mi się w życiu tam nieco pomieszkać. Tyle tytułem usprawiedliwienia.

Na początek powiało chłodem.

DSC_4479

I to nie tylko dlatego, że radiowóz z Alaski. Mówi się, że USA to kraj wolności i demokracji. Ma to to w sumie trochę tyle wspólnego z prawdą co dowcip o tym, jak to w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody. Tej amerykańskiej wolności zdarzyło mi się zaznać na lotnisku w Chicago, na pół dnia lądując „na dołku”. Oczywiście z takimi atrakcjami jak rewizja osobista, prucie bagaży, przesłuchania i wielogodzinne oczekiwania nie wiadomo na co. Moją przewiną było to, że przyleciałem do USA godzinę po tym, jak George W. Busch postanowił, wraz z sojusznikami, rozpocząć inwazję na Irak. Więc jako młody, biały chłopak z kraju, który solidarnie z USA w owej inwazji uczestniczył, zostałem zatrzymany jako potencjalny terrorysta. Logiczne. Ale to temat na osobną opowieść.

„- Pokażcie no obywatelu, co tam macie w bagażach skitrane”.

DSC_4371

Zostawmy te złe wspomnienia i porozkoszujmy się Rock’n Rollem. Bo muzyka łagodzi obyczaje. Podobno.

DSC_4373

Przy muzyce lepiej się zwiedza. A tymczasem Dodge Challenger.

DSC_4372

Dodge Charger.

DSC_4375

DSC_4376

DSC_4378

Detale:

DSC_4382

DSC_4445

Duże złoża chromu.

DSC_4436

DSC_4438

DSC_4440

DSC_4443

Różowa Pantera.

DSC_4413

DSC_4389

DSC_4459

Ford 68 z 1926 roku z silnikiem od Corvette. 5,7 litra, 300 KM.

DSC_4398

DSC_4393

DSC_4395

DSC_4396

DSC_4399

DSC_4466

Znajomy żałował, że już nie robi się kolorowych tapicerek w samochodach. Może to jednak dobrze, bo tu można się nabawić się nerwicy.

DSC_4414

Ta wajcha przy kierownicy jest wspaniała.

DSC_4417

Zegary, zegarki, zegareczki.

DSC_4418

Mustangi.

DSC_4385

Pepé Le Pew, znany u nas jako Pepé Le Swąd informuje, że pojazd nie jest wyposażony w katalizator.

DSC_4386

Ale że Diesel? 😮

DSC_4427

Wspaniała kompozycja.

DSC_4409

Indian. Mają w ofercie fajnego scramblera na Scoucie, jednak tu go nie przywieźli. Nie wiem czemu.

DSC_4405

DSC_4406

Oraz BMW sztuk jeden. Więcej jednośladów nie stwierdzono.

DSC_4404

Samochody z USA to nie tylko V8.

Może być i V12, jak na przykład ten Plymouth z 1946 roku.

DSC_4431

DSC_4430

DSC_4433

W sumie fakt, downsizing w USA się nie przyjął.

DSC_4425

Wytnij i przypnij.

DSC_4473

DSC_4426

Handmade.

DSC_4474

DSC_4401

DSC_4402

Maestro przy pracy.

DSC_4475

DSC_4477

Przystanek Alaska. Pamięta to ktoś jeszcze?

DSC_4416

Corvette. Gdy jako dziecko dostałem takiego resoraka (Matchbox, z Pewexu!), byłem pewien, że takie auto nie istnieje naprawdę. No bo jak to… Za oknem Syreny i Maluchy a tu takie coś… A jednak.

DSC_4422

Samochód rolniczy. Prawie jak Tarpan. PRAWIE.

DSC_4407

DSC_4469

Żuk też miał kratki 😛

DSC_4410

Lubię te ścięte przody.

DSC_4419

DSC_4447

I to by było na tyle.

See U…

DSC_4471