Kawasaki GPz 750

Marzenia lubią spełniać się w nieoczekiwanych momentach. Tak też było z kupnem rzeczonego motocykla, wypatrzonego na znanym niemieckim portalu z ogłoszeniami motoryzacyjnymi.

Sam motocykl był w dość dobrym stanie, niemniej sprzedawany był jako „uszkodzony i niejeżdżący”. Nie było możliwości uruchomienia silnika, gaźniki były rozłączone. Podobno to one były przyczyną wyłączenia motocykla z użytkowania.

W przypadku tej maszyny prawdziwe było określenie, że „Niemiec płakał jak sprzedawał”. Płakał z radości. Z rozmowy zorientowałem się, że są jakieś problemy z gaźnikami i dotychczasowy właściciel właśnie skapitulował i wywiesił białą flagę.

Jak się okazało, problemów było więcej. Komputerek wyrzucał ciągle jakieś błędy, zawieszenie przednie prosiło o regenerację, silnik o wymianę cieknących uszczelek a same gaźniki o gruntowne czyszczenie i synchronizację.

01

Prace nie trwały długo i jeszcze w tym samym sezonie prowizorycznie poskładane Kawasaki nakręciło u mnie swoje pierwsze kilometry, gruntowne odświeżanie zostawiłem sobie na później.

W następnym sezonie problem z gaźnikami powrócił. Przyczyną był korodujący wewnątrz zbiornik paliwa. Został wobec tego wyczyszczony „domowymi sposobami” i przez jakiś czas był spokój. Nie na długo jednak. Przypomniał o sobie ze zdwojoną siłą w kolejnym roku, do tego stopnia że aż zapchał się kran paliwa. Jak się okazało, problem z rdzewiejącym bakiem jest dość typowy dla tego modelu.

04

 

Zbiornik został wobec tego wysłany do specjalistów, którzy wyczyścili go i pomalowali go wewnątrz specjalną farbą. Ponieważ motocykl był wyłączony z eksploatacji przez trzy tygodnie, zafundowałem mu kompleksową inspekcję. Pod lupę po raz drugi poszło przednie zawieszenie, sprawdzono hamulce, wymieniono napęd.

Na temat samego motocykla i jego trakcji oraz hamulców narosło wiele mitów, które skwapliwie podchwytywane były przez naszą rodzimą prasę motocyklową.

Maszyna prowadzi się bardzo pewnie i przewidywalnie. Żeby wytrącić ją z równowagi trzeba naprawdę mocno się postarać. Przednie zawieszenie nie lubi kiepskich dróg, dając odczuć po czym aktualnie jedziemy.

03

Problemy ze stabilnością występują tylko przy prędkościach „manewrowych” i są logiczną konsekwencją sporej masy motocykla. Do hamulców i ich skuteczności trudno mieć jakieś zastrzeżenia. System „antynurkujący”, usztywniający przednie zawieszenie podczas hamowania, działa bez zarzutu, nie jest nachalny.

02

Można mieć trochę zastrzeżeń do pozycji za kierownicą. Jest ona dość mocno pochylona do przodu i duża część masy ciała spoczywa na rękach, powodując zmęczenie nadgarstków i dłoni. Jednak w moim przypadku objawia się to dopiero po długich dystansach, rzędu kilkuset kilometrów i więcej.

Po przywróceniu oryginalnego układu wydechowego motocykl stał się nadspodziewanie cichy i hałas przestał być już męczący.

DSCN9111

Ja osobiście jestem bardzo zadowolony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s