Ten pierwszy

img20200425_20103483b

Po latach najlepiej wspomina się zwykle ten pierwszy motocykl. A przynajmniej takie wnioski płyną z opowieści wielu osób. Rzeczą oczywistą jest, że w tych wspomnieniach mimo wszystko pewne rzeczy się idealizuje, jednak chyba nie do końca tak jest. Za pierwszym razem wszystko bowiem smakuje inaczej. Wszystko jest nowe, dopiero odkrywane.

IMG_1421bw

Ta maszyna była moim pierwszym motocyklem, który „rokował” na przyszłość – w tym sensie, że posiadał komplet dokumentów umożliwiających jego rejestrację oraz  można było o nim powiedzieć, że coś z niego jeszcze będzie.

Pamiętam doskonale dumę, z którą nosiłem w portfelu dowód rejestracyjny. Byłem już przecież motocyklistą pełną gębą. Niczego nie zmieniał przy tym fakt, że na co dzień musiałem jeździć autobusem lub tramwajem, bowiem motocykl, jak to wówczas często bywało, kupiony był w stanie niejeżdżącej ruiny. Tę kupę złomu trzeba było sobie później doprowadzić do stanu jeżdżącego. Ten etap zajął mi kilka długich lat. Takie były czasy. Dziś może brzmieć to co najmniej dziwnie, bo ludzie narzekają, gdy muszą czekać tydzień na odbiór zamówionego motocykla, skarżąc się całemu światu, że to „długo”.

IMG_1410bw

A potem było już z górki. Pierwsze nieśmiałe wycieczki w koło komina, później coraz dalej, aż w końcu przyszedł czas na przekroczenie granic. Także tych, które podpowiadał zdrowy rozsądek.

Mimo wielu przeciwności losu zachowałem go do dziś, chociaż momentami było to piekielnie trudne wyzwanie. Gdzie my nie byliśmy…

IMG_1406

Gdyby motocykle mogły mówić… Chociaż może dobrze, że nie mogą.

5 comments

    1. Kazdy chyba zaczynal od „Czarnej Wdowy” 🙂 Ja tez, chociaz to byl przelom lat 80/90-tych. Wowczas lepiej bylo sie na WSK nie pokazywac publicznie, zeby nie narobic sobie obciachu 😉

      A teraz to klasyk. No kto by sie spodziewal 😉

      Pozdrawiam!

      Polubienie

  1. Ano w głowie się nie mieści.
    A co do mojej to po glebie sprzedałem ją tak jak stała.
    A w szopie już czekał Junak.
    Muszę się przyznać że wtedy moja waga przekraczała 100 kg i WSKa miała problem mnie wozić.
    Przerejestrowałem Junaka i zaczęła się jazda 😀
    Potem był drugi i trzeci.
    Teraz żal że je sprzedałem Ok 1981
    Pozdrawiam Czesław

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s