Wspomnienie o Papciu Chmielu

img20210122_22234783

Tak się dziwnie złożyło, że rok temu poproszony zostałem o napisanie kilku słów wspomnień o Papciu Chmielu na Jego oficjalnym, fejsbukowym fanpejdżu. A przy okazji także o motocyklach, bo na takie dziwne tory zeszła rozmowa.

Rzecz w tym, że nigdy nie spotkałem się z Papciem twarzą w twarz. W tym miejscu w zasadzie mógłbym rzecz całą zakończyć, w poczuciu że „odwaliłem” już przecież swoją robotę.

2-2

Czuję jednak na sobie wzrok Papcia, który z dezaprobatą kręci głową, po czym pochyla się znowu nad rysownicą, mrucząc tak, żebym usłyszał:

„To ja ciebie nauczyłem czytać, pokazałem ci świat potęgą wyobraźni, przy okazji przekazując ci tyle wiedzy, ile to było możliwe a ty teraz tu takie historie odstawiasz. Cała moja praca jak tusz w piach. Ech…!”

Papcio macha ręką i zabiera się do rysowania. Wiem jednak, że dokładnie wszystko obserwuje. Skoro tak, to nie da się jednak tak łatwo wyślizgać. Spróbuję zatem inaczej.

2-1

Pierwszy kontakt z twórczością Papcia miałem dość wcześnie. Nie wiem skąd w moim domu pojawiła się niespodziewanie Księga V, czyli „podróż do ćwierć koła świata”.

3-3

To ona nauczyła mnie czytać oraz pokazała, że dla wyobraźni nie ma granic. Za oknem był szary i smutny stan wojenny wraz z godziną milicyjną, paszporty leżały sobie „bezpiecznie” u ówczesnych władców tej krainy a ja podróżowałem wraz z bohaterami komiksu przez świat bez żadnych wiz, paszportów i ograniczeń. Sztokholm? Proszę bardzo! Londyn? Czemu nie! Nowy Jork? Oczywiście! Bez paszportów, wiz i dewiz. Nie przeszkadzał nawet fakt, że z powodu „oszczędności oraz przejściowych problemów materiałowych” połowa stron była czarno – biała.

Dalej poszło już szybko. Do „kolekcji” dołączyła moja ulubiona pozycja, Księga XI „na odsiecz zabytkom”. Lektura tej książeczki spowodowała u mnie trwałe i chyba nieuleczalne zamiłowanie do historii, zabytków i innych staroci. Humor jest tu najwyższej możliwej próby. Mówi się, że nawet najlepszy dowcip, opowiadany kilka razy, przestaje być dowcipem i śmieszyć. Nieprawda. Dynastia Jedzosławów będzie mnie śmieszyć już do końca i jeszcze jeden dzień dłużej.

3-2

Po lekturze Księgi XV miałem ogromną chęć zostania geologiem i wymusiłem na rodzinie wizytę w Muzeum Ziemi. Zwroty zaś „o wkręcaniu się na film dozwolony od 18 lat” czy też „wyjaśnienia” Tytusa, skąd wzięły się słowa „weekend” i „camping” stały się klasyką i przeszły do języka codziennego.

3-1

W Księdze XVI Tytus zostaje dziennikarzem. Nad tym dziełem przystanę na moment. Jeśli chodzi o akcję, to jest to majstersztyk. Tam się ciągle coś dzieje. Jak w najlepszym filmie sensacyjnym. Zaczyna się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie…

4-2

Następnie pojawiła się Księga XVII, gdzie Tytus uczłowiecza się przez umuzykalnienie, w kolejnej natomiast się uplastycznia a w następnej uteatralnia.

W Księdze III Tytus zostaje astronautą, w IX kowbojem a w XII strażnikiem parku narodowego… Teraz już wiem, kto jest odpowiedzialny za to, że do dziś nie wiem, kim chcę zostać gdy dorosnę. Mimo że mam już te czterdzieści lat z okładem. Papcio udaje teraz, że nie słyszy.

Dobrze, ale mieliśmy rozmawiać przecież o motoryzacji. A w zasadzie to o motocyklach. Z tego co mi wiadomo, Papcio posiadał niegdyś motocykl. Pojawił się on, z tego co pamiętam, na kartach którejś z książeczek ze swoim własnym, prawdziwym numerem rejestracyjnym. A może mi się tylko wydaje? Bo mimo szeroko zakrojonych poszukiwań nie udało mi się znaleźć tego obrazka. Jeśli by ktoś coś wiedział więcej na ten temat, byłbym wdzięczny za informację.

img20210624_22425642

Jednak nie da się ukryć, że Papcio doskonale wiedział, do czego służą motocykle. Jak wszem i wobec wiadomo, urządzenia te są po to, aby generować hałas, zwracać na siebie uwagę oraz żeby od czasu do czasu można było narobić sobie przy ich pomocy wstydu (na przykład podczas tak zwanej parady 😉

img20210624_22443866

Tak jak Papcio, jestem krytyczny jeśli chodzi o system egzaminowania kandydatów na kierowców i w pełni popieram Jego projekt zmian w tej dziedzinie.

Schowek010001

Dla mnie Papcio na zawsze pozostanie dobrodusznym, cierpliwym i wyrozumiałym Papciem. Człowiekiem do którego czas nie ma dostępu, podobnie jak do stworzonego przez Niego Tytusa, który zawsze jest i będzie gdzieś na drodze do uczłowieczenia.

Dziś mamy 99 -tą rocznicę urodzin Mistrza, jakby ktoś zapomniał 😉

One comment

  1. Czasem trafiają się Ludzie (przez duże L)
    Którzy nawet przy pomocy takich rysunków zostawiają trwały ślad..
    I są częścią naszych wspomnień.
    Pozdrawiam Czesław

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s