Samotność motocyklisty

img20200727_17174050

Początki zwykle bywają ciężkie. Żadna nowość. Szczególnie, gdy na pierwszy „prawdziwy”, a przede wszystkim legalny motocykl wybiera się starego gruza, zamiast czegoś w miarę współczesnego. Taki a nie inny wybór ma swoje zady i walety. Albo odwrotnie.

Przede wszystkim, mało kto chce z Tobą jeździć. Raz, że Twój pojazd szybki to może i był w Peerelu, pośród Maluchów i Trabantów, dziś jednak zaliczany jest raczej do kategorii pojazdów wolnobieżnych. Jakby tego było mało, psuje się średnio co siedemnaście kilometrów. W dobrych układach. Trudno wymagać od sprzętu, który ostatnie dwie dekady przeleżał w chłopskiej stodole pod stertą złomu i śmieci, aby był od razu gotowy na podbój świata. Albo choćby powiatu.

Ty masz to zrozumienie, jednak niekoniecznie inni, po wymuszonym po raz pięćdziesiąty drugi postoju technicznym. Bo znów coś się: urwało/pękło/odpadło/odkręciło/zatkało/odłączyło/itd. – niepotrzebne skreślić.

DSCN3760

Tak więc jeździsz sam. Po jakimś czasie odrywasz, że ta samotność w trasie ma jednak ma swoje plusy dodatnie. Przede wszystkim jedziesz gdzie chcesz i jak chcesz. Żadnych kompromisów. Robisz postoje, kiedy masz na to ochotę, ewentualnie kiedy tak chce Twój motocykl. Bo znów się coś: odkręciło/odpadło/urwało/itd…

Ale zmienia się coś jeszcze. Zmienia się Twoje nastawienie, zarówno do motocykla, jak i motocyklizmu w ogóle. Z motocyklem zaczyna łączyć Cię coś więcej, niż tylko rata kredytu do spłacenia, a każdy pokonany kilometr zaczyna być swoistym przeżyciem. Bo wiesz, jak mało kto, że to wcale nie jest takie oczywiste. To Twoja zasługa, że sterta metalu, plastiku i gumy jedzie dalej. Wiesz, że jakoś dacie sobie radę. Tak, dokładnie tak. Bo jesteście od siebie zależni.

Przestaje Cię interesować, co jest dziś modne, jakie gadżety warto mieć. Bo wiesz, że to Ci do niczego tak naprawdę nie jest potrzebne. Mało tego, odwracają uwagę od tego co istotne, a jednocześnie nieuchwytne i nienazwane. Już nie chodzi o to, żeby jechać szybciej, dalej… Wiesz o co chodzi, chociaż trudno ubrać to w słowa. Odkryłeś, że motocyklizm to w rzeczywistości przestrzeń wielowymiarowa. A co najciekawsze, im więcej tych wymiarów poznasz, tym więcej pozostaje jeszcze do odkrycia.

DSCN3761

Mówi się, że motocyklowi graciarze są inni.

img20200425_20070651

Coś w tym jednak jest.

3 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s