Reńskie klimaty – Bacharach

img20200731_21403666

Wyjeżdżam na główną szosę. Jednak nie na długo. Postanawiam bowiem, że konsekwentnie będę próbował przejechać górskimi drogami w kierunku kolejnej atrakcji – miasteczka Bacharach.

IMG_6701

Przejazd przez Hunsrück po serpentynach jest bardziej absorbujący niż mogłoby się wydawać. I to pomimo faktu dysponowania ponad stukonnym motocyklem. Po kilku kolejnych podjazdach zaczynam rozumieć, dlaczego kupcy woleli podróżować Renem na łodziach i statkach i dawać się po kolei łupić kolejnym grafom i innym, roszczącym sobie prawo do kawałka rzeki. Po prostu przejazd wozami przez góry, przy ówczesnych drogach i środkach technicznych, musiał być prawdziwym koszmarem i ten, kto tylko tego spróbował, zaraz musiał gorzko pożałować swojego pomysłu.

Wówczas było to niewykonalne. Nawet dziś, mimo dobrych przecież dróg, ciężko sobie wyobrazić na tych serpentynach i podjazdach przejazd średniej wielkości samochodem ciężarowym. A Taunus, znajdujący się po drugiej stronie Renu, jest jeszcze bardziej stromy.

IMG_6718

Przejazd górskimi drogami ma jednak swoje plusy. Jednym z nich jest znikomy ruch, drugim zaś – wspaniałe widoki.

IMG_6715

Możliwość podziwiana krajobrazów z lotu ptaka jest bezcenna.

W ten oto sposób trafiam w końcu do Bacharach, jednak od strony gór a nie Renu. Żeby dostać się na parking, trzeba przejechać przez całe miasto. Po drodze można się naocznie przekonać, dlaczego Bacharach nazywane jest często stolicą nadreńskiego romantyzmu.

Parking przy Renie.

IMG_6653

W tle – średniowieczne mury miejskie Bacharach.

IMG_6655

Miasteczko jest wyjątkowe. Pierwsze pisemne wzmianki pochodzą z XI wieku, jednak już w VII wieku istniała tu kaplica dla pielgrzymów, tak zwana „Kaplica Kuniberta”, nazwana tak od imienia ówczesnego biskupa kolońskiego.

Z czasem wpływy biskupie osłabły a do głosu doszli lokalni hrabiowie. Całej historii nie będę tu streszczał, dość powiedzieć że była ona wartka jak w dobrym filmie i nie brakowało w niej nagłych zwrotów akcji. Ot, chociażby potajemny ślub młodej hrabianki von Staufen, które to wydarzenie powoduje nieoczekiwaną zmianę właścicieli miasta.

Bacharach rosło w siłę oraz bogaciło się na cłach za przewóz towarów na Renie oraz handlu winem. Tak się bowiem złożyło, że to właśnie w porcie w Bacharach dokonywano przeładunku beczek z małych łodzi na duże statki, które nie mogły przedostać się przez płycizny w okolicy Bingen. Przeładowywane wino dostawało nową nazwę „Bacharacher”. Już wówczas wiedziano, że dobra marka to podstawa sukcesu.

DSC_1703

Duży udział w zapełnianiu kasy miejskiej miał też handel drewnem z lasów porastających góry Hunsrück. Drewno zawsze było bardzo cennym i poszukiwanym surowcem.

DSC_1710

Nad miastem górują ruiny gotyckiej kaplicy Wernera. W Wielki Czwartek 1287 roku znaleziono w okolicy zwłoki szesnastoletniego chłopca, Wernera. Miejscowy duchowny podczas kazania natychmiast wskazał „winnych” tej zbrodni. Według niego, za zabójstwem chłopca stali miejscowi Żydzi, którzy mieli ponoć potrzebować krwi ofiary na Paschę. Duchowny nie był wcale odkrywczy i wykorzystał w swoich oskarżeniach starą legendę z 1144 roku o Wilhelmie z Norwich.

DSC_7435

Skutkiem kazania były pogromy społeczności żydowskiej nie tylko w Bacharach, ale także nad Środkowym i Dolnym Renem a także nad Mozelą. Dodawać chyba nie trzeba, że na oskarżenia pod adresem miejscowych Żydów nie było nawet cienia dowodu.

Mimo tego około 1293 roku rozpoczęto budowę kaplicy Wernera. Stoi ona dokładnie w miejscu dawnej kaplicy Kuniberta i wzniesiono ją ze składek pielgrzymów. Budowano ją jednak powoli i na raty. W 1337 roku poświęcono chór a ukończono ją dopiero w 1426 roku. Przypomina mi to słowa pewnego proboszcza, który odbudowywał mały, wiejski kościółek. Zajęło mu to chyba ponad dwie dekady. W chwili szczerości przyznał sam, że zasadniczo to chodzi o to, żeby „odbudowywać”, a nie aby „odbudować”. Coś w tym jest :/

DSC_7448

Kaplica nie postała sobie zbyt długo. Jej kres nadszedł już w 1689 roku, kiedy to wojska francuskie podpaliły prochownię w znajdującym się ponad kaplicą zamku Stahleck. Zamek został bardzo poważnie zniszczony a spadający gruz zniszczył sklepienia znajdującej się poniżej twierdzy kaplicy. Ze względu na ryzyko zawalenia, rozebrano w roku 1752 północną część kapicy wraz z portalem. W 1787 roku konieczne okazało się rozebranie wszystkich dachów i sklepień. Do dziś kaplica dotrwała jako trwała ruina, od 1980 roku konserwowana.

Zamek został odbudowany jako schronisko młodzieżowe. Z tego powodu nie można go zwiedzać, istnieje jednak możliwość swobodnego wejścia na jego dziedziniec.

DSC_1711

Bacharach to miasto, w którym wydaje się, że czas stanął w miejscu. Nie bez powodu mówi się czasem, że jest to „tajna stolica reńskiego romantyzmu”. Ilość i jakość zachowanych dawnych budynków jest oszałamiająca. Większość z nich pamięta jeszcze wieki średnie.

DSC_4997

Z tego powodu zafascynowało ono wielu artystów. Gościli tu między innymi: Victor Hugo, Clemens Brentano, Achim von Arnim, Heinrich Heine, William Turner, którzy uwiecznili miasteczko na swoich obrazach oraz kartach powieści.

DSC_5006

DSC_5009

Okres od końca XVIII wieku aż do końcówki wieku XIX nazywany jest czasem romantyzmu nadreńskiego. W epoce industrializacji artyści zaczęli poszukiwać miejsc nieskażonych przemysłem, pięknych i oryginalnych. Tą wczesną fascynację można odnaleźć już u Johanna Wolfganga von Goethego, Friedricha Hölderina oraz Heinricha von Kleista, jednak dopiero opis podróży po Renie w 1802 roku oraz wiersz Brentano „Zu Bacharach am Rheine” zapoczątkowały prawdziwą reńską turystykę. Ren przestał być już tylko drogą w podróży do Włoch. Nadreńskie krajobrazy stały się celami wycieczek. Przy okazji powstawały utwory literackie i działa sztuki, które rozsławiały ten region. Od czasu do czasu stworzono przy tym jakiś mit.

DSC_1738

DSC_7465

DSC_7454

DSC_5017

W efekcie turystyka na Renie kwitła i w XIX wieku szacowano liczbę odwiedzających na około milion osób rocznie. Warto wspomnieć, że już od 1825 roku organizowano regularne wycieczki po Renie dla brytyjskiej arystokracji.

DSC_5024

Czemu to miasto tak przyciągało artystów i turystów? Wystarczy zanurzyć się w wąskie, senne uliczki, by poczuć się jak w średniowieczu.

DSC_5029

DSC_5033

DSC_7427

Do dziś zresztą jest to cel wycieczek.

DSC_7429

DSC_4995

W letnie upały najprzyjemniej jest jednak nad samym Renem. Od rzeki czuć niemal morską bryzę.

DSC_5050

DSC_5054

Syrenka i gęsi.

DSC_5047

Królestwo za konia!

IMG_0010

Część pierwsza wycieczki ->

Część druga wycieczki ->

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s