Amerykański sen – taksówka

img20200727_17174050

Hala przylotów lotniska jest niemal kompletnie pusta. Gdzie się podziali wszyscy podróżni? Nie mam pojęcia. Oczywiście, po pasażerach mojego lotu nie ma nawet śladu. Pewnie wszyscy siedzą już dawno w domach, u rodziny czy znajomych. Ile czasu spędziłem na dołku? Pewnie kilkanaście godzin. Która teraz może być godzina? Przez to wszystko oraz dodatkową zmianę czasu straciłem kompletnie orientację.

W końcu wychodzę przed budynek. Masz ci los. Jest postój taksówek ale nie ma na nim nawet jednego pojazdu. Co teraz? Okazuje się, że niepotrzebnie martwię się na zapas. Postój jest dozorowany i obsługa tłumaczy mi, że ze względu na trwającą od niedawna wojnę oraz związane z tym zagrożenie terrorystyczne samochody nie mogą tu stać ale zaraz wezwą dla mnie taksówkę. Od pamiętnego jedenastego września nie upłynęło wiele czasu.

img20200425_20054474

Rzeczywiście, chwilę później podjeżdża żółta Victora Crown. Kierowca wysiada, chcąc pomóc mi załadować torbę do bagażnika… W zasadzie spodziewać mogłem się wszystkiego, ale nie tego. Kierowca jest bowiem Arabem i wygląda tak, jakby mieszkał na co dzień w Kuwejcie a nie USA. Normalnie stanąłbym jak wryty i zaczął się rozglądać, czy aby na pewno wylądowałem we właściwym kraju. Ale byłem już tak zmęczony i było mi tak wszystko jedno, że nie zwróciłem na ten szczegół większej uwagi.

Ruszamy. Po chwili gość otwiera okienko w przegrodzie oddzielającej przedział kierowcy od pasażerów i pyta, dokąd ma jechać.

img629

A właśnie. Zapomniałem o tym. Wyjmuję z kieszeni karteczkę z adresem, otrzymaną jeszcze w Warszawie i podaję kierowcy. Ten patrzy chwilę na adres a z jego wyrazu twarzy można wyczytać, że się mocno zastanawia. Jest do dosyć niepokojące.

– Wiesz gdzie to jest? – pytam nieśmiało

– Nie – odpowiada ze stoickim spokojem kierowca

– I co teraz?

– Spokojnie, damy radę – śmieje się jak z dobrego żartu.

Lody przełamane. Jedziemy chwilę w milczeniu. Patrzę przez okno podziwiając okolicę. Po chwili kierowca znów się odzywa.

– Na długo przyjechałeś?

– Nie wiem – odpowiadam zgodnie z prawdą. Niby wizę mam roczną ale czy zostanę do końca jej ważności? Któż to może wiedzieć.

– Co będziesz robił?

– Tego też nie wiem.

Taksówkarz kiwa głową. Mam takie wrażenie, że to oznacza zrozumienie. Być może sam przyjechał tu kiedyś w poszukiwaniu szczęścia i tak samo nie miał pojęcia, co go tu spotka. W końcu wylądował na taryfie. Dobrze to czy źle? Nie wiem.

img625

Niestety, trafiamy na popołudniowy szczyt. Ruch uliczny gęstnieje z minuty na minutę. W końcu stoimy. Korek. Mijają minuty a samochody praktycznie nie ruszają z miejsca. W pewnej chwili kierowca mówi:

– Dasz mi teraz 30 dolarów i wyłączę taksometr. Tak będzie lepiej dla ciebie. Widzisz jak wygląda o tej porze ruch na mieście.

Patrzę na taksometr. Licznik pokazuje w tej chwili 18 dolarów. Nie mam pojęcia jak daleko jeszcze. To co? Wóz albo przewóz. Ludziom trzeba wierzyć. Odliczam 30 zielonych i podaję kierowcy. Ten, zgodnie z umową wyłącza taksometr. Ale podgląd pozostawia.

img824

Samochód wytacza się na przedmieścia. Teraz dociera do mnie, że kierowca nie rozmawia wcale o polityce, wojnie –chociaż pewnie mógłby mieć dużo na ten temat do powiedzenia. Radio też ma wyłączone. W końcu stajemy.

– Jesteśmy na miejscu – mówi kierowca.

Patrzę na taksometr – licznik nabił 42 dolary. Teraz rozumiem, że dostałem od kierowcy 12 dolarów w prezencie. Dlaczego to zrobił?

– Good luck! – rzuca na odchodnym i odjeżdża.

Zostaję sam na ulicy. Alone in Chicago.

img20200425_20070651

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s