Reńskie klimaty – zamek Rheinstein

img20200704_19450850

Część pierwsza wycieczki ->

Zamków nad Renem jest dosłownie bez liku. Mijam właśnie jeden z nich –  Pfalzgrafenstein. Jest to chyba najciekawsza twierdza, jaką udało mi się zwiedzić. Zamek przypomina okręt i zbudowany został na wyspie. Obecnie jednak, z powodu pandemii jest niedostępny. Mały prom, który pływał w jego pobliżu, z przyczyn epidemiologicznych nie kursuje, o czym nie omieszkał się uświadomić mnie jeden z turystów. Nie dostrzegł żadnej informacji (prawdę mówiąc, ja też jej nie widziałem) i władował się z samochodem na przystań, po czym nie mógł zawrócić. Małego stateczku, który woził turystów między przystanią a zamkiem też nie widać, więc można przypuszczać, że forteca jest niedostępna. Jak za dawnych czasów.

IMG_6692

Wobec tego wracam w kierunku Bingen. Po drodze znajduje się jeden z ważniejszych zamków w dolinie Renu. Zamek Rheinstein. Wcześniej znany był pod nazwami Voitsberg lub Vaitzburg lub różnymi odmianami pisowni tychże. Obecna nazwa funkcjonuje od 1829 roku, czyli w sumie od niedawna.

Moje doświadczenia wskazują, że lepiej zwiedzać zamek tak wcześnie, jak to tylko możliwe, czyli od godziny 11 w dni powszednie albo 10 w weekendy. Później robi się tu tłoczno i problemem staje się chociażby parkowane, mimo iż są tu aż dwa parkingi. Tyle że nieduże, bo zamek stoi na skale niemal bezpośrednio nad Renem.

Zamek jest własnością prywatną, jednakże można go zwiedzać za opłatą. Wynosi ona 6 Euro i uważam, że nie tylko nie jest wygórowana, ale wręcz niska. W oficjalnym zamkowym cenniku nazywa się to „zamkową opłatą celną” i dobrze oddaje historyczne znaczenie twierdz nad Renem. Jednak ta warownia powstała pierwotnie w innym celu.

DSC_0631

Budowlę usadowiono na skale wznoszącej się 90 metrów nad doliną Renu. Wspinaczka odbywa się po kamiennych schodach a na zamek wchodzi się przez drewniany most zwodzony zawieszony na żelaznych łańcuchach. Robi to wrażenie.

Do niedawna spekulowano, jak stara może być ta warownia. Przeprowadzone ostatnimi czasy badania dendrochronologiczne, polegające na datowaniu bezwzględnym zachowanego drewna konstrukcyjnego wskazują, że budowę jego rozpoczęto w latach 1316/1317. Jest on więc stosunkowo młody, jak na region w którym się znajduje. Zgadzałoby się to zresztą z zachowanymi źródłami pisanymi. Pierwszy dokument który o nim wspomina pochodzi bowiem z roku 1323.

DSC_0663

Prawdopodobnie zamek miał za zadanie pilnowania postanowień układu pokojowego. Otóż po drugiej stronie rzeki znajdował się inny zamek, Reichenstein. Zamieszkiwali go rycerze – rabusie, panowie Hohenfels. Ich zamek został zniszczony w 1286 roku przez króla Rudolfa Habsburga. Traktat pokojowy przewidywał między innymi, zakaz odbudowy zniszczonej warowni. Panowie Hohenfels obiecali, ale wiadomo jak to jest w polityce. Zaufanie to dobra rzecz, jednak kontrola jest lepsza. Tak więc z nowej twierdzy Rheinstein miano sprawdzać, czy panowie Hohenfels o swojej obietnicy pamiętają. Tak na wszelki wypadek. Poza tym zamek miał zabezpieczać terytorium Moguncji.

Znaczenie strategiczne zamek utracił już w 1344 roku. Rzadko chyba się zdarza, żeby tak kosztowna twierdza utraciła swoje militarne znaczenie tak szybko.

DSC_0628

Ponieważ zamek militarnego znaczenia już nie miał, stał sobie spokojnie na swojej skale, nie niepokojony przez nikogo. Niestety, długi okres pokoju okazuje się zgubny w skutkach dla takich budynków. Wobec braku realnego zagrożenia nikt o nie specjalnie się nie troszczył i zamek podupadał.

DSC_0544

DSC_0548

Podczas wojny o Palatynat zamek był już prawdopodobnie w tak złym stanie, że przybyli Francuzi stwierdzili, że nie mają tu już nic więcej do roboty. Warto nadmienić, że wojska francuskie podczas wojny o Palatynat dokonały podobnych zniszczeń, co w Polsce wojska szwedzkie.

DSC_0549

DSC_0587

Dobre czasy dla zamku nastały w 1816 roku. Wówczas to zwrócił na niego uwagę pruskiego mistrza budowlanego Karla Friedricha Schinkla. Opracował on plany romantycznej odbudowy zamku, który dzięki swojemu położeniu, pasował do jego wizji idealnie. Skłoniło to księcia pruskiego Fryderyka do zakupu ruin i wcielenia zamysłów w czyn. Warto przy tym nadmienić, że książę zapewne nie wykosztował się zbytnio. Poprzedni kupiec nabył bowiem ruiny zamku za jedyne… cztery talary. Prace remontowe trwały do 1829 roku. Był to pierwszy z odbudowanych w stylu romantyzmu nadreńskiego zamków w dolinie. Wówczas właśnie dostał on swoją obecną nazwę – Rheinstein.

DSC_0553

DSC_0576

Nowa siedziba tak przypadła do gustu księciu Fryderykowi, że stał się on jego ulubioną rezydencją. To tu przyjmował najważniejsze osobistości tamtych czasów. Na zamku gościły między innymi królowa Wiktoria oraz caryca Aleksandra Fiodorowna.

DSC_0591

Obok zamku polecił zaś zbudować kaplicę wraz z kryptą grobową dla siebie oraz rodziny. Bo jest już tak przyjęte na tym świecie, że gdy biedny postawi sobie na podwórku grobowiec z którego na dodatek każdy będzie mógł zobaczyć trumny, to uznany zostanie za świra. W najlepszym przypadku. Bogaty będzie tylko ekscentrykiem.

DSC_0603

Zamek pozostawał w rękach rodziny książęcej aż do 1973 roku. W owym czasie księżna Barbara Irena postanowiła sprzedać zamek. Sama mieszkała w Kilonii, więc odległa rezydencja nad Renem przysparzała jej tylko kłopotów. Tym bardziej że wymagała pilnego remontu.

DSC_0624

Zgłasza się kupiec z Londynu. Okazuje się jednak, że metoda „na kupca z Londynu” w efekcie nie różni się wiele od znanej nam z portali aukcyjnych akcji „na afrykańskiego księcia”. „Londyński kupiec” okazał się nawet nie tyle oszustem co złodziejem. Zamek co prawda pozostał na swoim miejscu ale za to zniknęło co cenniejsze wyposażenie.

DSC_0660

Oczywiście utrata dużej części oryginalnego wyposażenia nie sprzyja sprzedaży obiektu. Co prawda konserwator wydał opinię o szczególnej wartości zamku i zalecił władzom landu Nadrenii – Palatynatu jego odkupienie, jednak te odmówiły, tłumacząc się zbyt wysokimi kosztami remontu.

DSC_0665

W końcu zamek znalazł nabywcę. Tym razem poważnego. Był nim znany wówczas śpiewak operowy Hermann Hescher, który ostatecznie kupił go w 1975 roku. Koszta remontu co prawda przerażały i jego, ale miał pewien plan. Założył fundację wspierającą odbudowę obiektu, wystąpił o pomoc do Państwowego Urzędu Ochrony Zabytków a przede wszystkim zaprzągł do pracy rodzinę, dzięki której, po trzydziestu latach pracy, zamek odzyskał dawny blask.

Na parkingu pod zamkiem:

DSC_0685

CDN

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s